Laura Mersini-Houghton z University of North Carolina uważa że wokół czarnych dziur występuje mnóstwo niejasności dlatego, iż czarne dziury… nie istnieją. Jej praca została przesłana do ArXiv ale nie została poddana ocenie. Wcześniej, w tym roku, opublikowała ona artykuł w Physics Letters B z przybliżonymi rozwiązaniami.

Astrofizycy badają czarne dziury od dziesięcioleci. Powszechnie uważa się, że kiedy gwiazda, o masie 20 razy większej od masy Słońca umiera, to cała masa może zostać skondensowana na bardzo małej przestrzeni, która jest ekstremalnie gęsta. Jest ona otoczona przez horyzont zdarzeń gdzie siła grawitacji jest tak silna, że nawet światło nie może uciec (więcej na ten temat znajdziecie tutaj).

Mersini-Houghton twierdzi, że udało jej się połączyć teorię relatywistyczną z mechaniką kwantową. Fizycy starają się to zrobić od lat. W relatywistyce można przewidzieć tworzenie się czarnej dziury. W mechanice kwantowej zasada nieoznaczoności nie pozwala na dokładną wiedzę gdzie i co się znajduje. To tylko jeden z wielu przykładów gdzie oba podejścia, w przypadku czarnej dziury, się wykluczają. Mersini-Houghton mówi:

Fizycy starali się połączyć te dwie teorie przez dziesięciolecia, ale ten scenariusz łączy je obie w pełnej harmonii. I jest to wielka sprawa.

Jednakże nie każdy się z nią zgadza. William Unruh, fizyk teoretyczny, zwrócił uwagę na fundamentalne błędy.

Praca jest nonsensem. Próby pokazania, że czarne dziury nigdy się nie formują, istnieją od dawna. Wszyscy rozumieją promieniowanie Hawkinga i są pewni, że ono istnieje.

Dane do obliczeń pochodziły z… 1970 roku, gęstość energii w pobliżu horyzontu jest znacznie zaniżona. Mówienie więc, że udowodniono matematycznie, że czarne dziury nie istnieją, jest wielką przesadą.

Źródło: http://www.iflscience.com/, zdjęcie: NASA/JPL-Caltech

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!