W ramach wieloośrodkowego badania prowadzonego w Izraelu udało się otrzymać sterowane myślą nanoroboty, które krążąc w organizmie pacjenta „na zawołanie” uwalniają ukryte w ich wnętrzu leki. Wydaje się to jak fragment jakiejś twórczości science-fiction, jednak jest to najprawdziwsza prawda. Może tylko trochę przez internetowe i, o zgrozo, nie tylko internetowe media naciągnięta.

Izraelczycy stworzyli niewielkie układy zbudowane z DNA, które pod wpływem ciepła zmieniają kształt i otwierają się uwalniając uwięziony w ich strukturze lek. To te cząstki nazwano w artykule dla renomowego PLoS One nanorobotami. Tylko co ma wspólnego zmiana kształtu pod wpływem ciepła z tytułowym sterowaniem za pomocą myśli?

Oczywiście nic. „Kontrola nanorobotów za pomocą myśli” polegała na umieszczeniu pacjenta w grzałce, która podnosiła temperaturę jego ciała. Grzałka przynajmniej rzeczywiście była sterowana myślami. Fale mózgowe operatora robotów odbierane były przez elektroencefalograf umieszczony na jego głowie. Następnie obraz EEG interpretowany był przez oprogramowanie oparte na uczeniu maszynowym i kiedy rejestrowano odpowiednią aktywność mózgu włączano grzałkę.

To trochę smutne, że w recenzowanych czasopismach naukowych stosuje się dzisiaj tytuły typu „click-bait”. Znacznie bardziej pocieszający jest natomiast fakt, że testowym pacjentem był karaluch, który na dodatek całe badanie przeżył.

źródło: digitaltrends.com

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!