Budowa ruchomej protezy ręki, czy nogi, jest prosta niemal jak konstrukcja cepa. Nie nastręcza żadnych trudności ani niedużym firmom, ani nawet hobbystom. Problemem pozostaje jednak to, jak taką protezą dokładnie sterować. Niedawno pisaliśmy o postępach w tej dziedzinie, natomiast dziś wspomnimy o nieco innym podejściu – choć pozostającym jeszcze w bardzo wczesnej fazie rozwoju.

Badacze z University of Southampton do budowy interfejsu mózg-maszyna postanowili wykorzystać memrystory. Te elementy układów elektronicznych, choć możliwość ich budowy przewidywano od początku lat 70. ubiegłego stulecia, do dzisiaj nie zadomowiły się na dobre w elektronice. Dotychczas zastosowania dla memrystorów upatrywano głównie w pamięciach komputerowych, ponieważ oferują one teoretycznie niezrównaną gęstość zapisu.

Podstawową funkcją memrystorów w nowym interfejsie nie ma być jednak przechowywanie po wsze czasu terabajtów danych, a raczej ich (nie bójmy się tego powiedzieć: stratna) kompresja. Każdy nerw bowiem składa się z ogromnej ilości pojedynczych neuronów, których sygnały przerastają możliwości interpretacji komputerów.

Themistoklis Prodomakis, jeden z autorów badania, przyrównał to do sposobu, w jaki pracuje ludzki wzrok. Także i w tym przypadku, gdyby do mózgu docierały cały czas sygnały ze wszystkich neuronów umieszczonych w siatkówce, to nasz biologiczny komputer nie miałby szans na ich przetworzenie. Od opracowania koncepcji interfejsu mózg-maszyna opartego na memrystorach do jego wdrożenia do użytku komercyjnego może minąć jednak jeszcze wiele lat.

źródło: spectrum.ieee.org