Mojang – producenci jednego z największych, najbardziej zaskakujących hitów ostatnich lat, gry Minecraft, są ponoć na celowniku Microsoftu. Gigant z Redmond z kolei, kiedy obiera sobie jakiś cel, szybko z niego nie rezygnuje.

Dziennik The Wall Street Journal donosi, że do przypieczętowania umowy może dojść jeszcze w tym tygodniu, co byłoby naprawdę imponującym tempem, zwłaszcza, kiedy mówimy o chęci nabycia studia za tak ogromne pieniądze. Notch ma ponoć zgodzić się na dwa miliardy dolarów, za które prawdopodobnie kupi sobie jakąś wyspę, kiedy już rozstanie się ze swoim kanciatym dzieckiem (bo takie ponoć są jego plany). Wieści te wyglądają dosyć ironicznie, kiedy przypomni się człowiekowi, jakim wojownikiem o niezależność potrafił być Markus Persson, ostatnio ponoć kumplujący się z Philem Spencerem – głową Microsoftu. Wygląda to całkiem autentycznie, biorąc pod uwagę, że dotychczasowa współpraca Mojanga z Microsoftem, orbitująca wokół interesów na konsolach Xbox flagowego tytułu szwedzkiego studia o stawianiu sześciennych klocków, układała się wyjątkowo dobrze. Czy granica między krytykowaniem komercjalizacji komputerowej rozrywki na każdym kroku a przyjęciem tzw. „oferty nie do odrzucenia” jest aż tak cienka, przekonamy się na dniach.

 

 

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej