Jeszcze do niedawna uczono, że Słońce okrąża 9 planet: Merkury, Wenus, Ziemia, Mars, Jowisz, Saturn, Uran, Neptun i Pluton. Niewiele ponad 9 lat temu uznano, że Pluton nie zasługuje na miano planety. Nieoficjalnie chodziło o to, że odkryto wiele obiektów podobnego i nieco mniejszego rozmiaru, natomiast oficjalnie podano, że Pluton nie jest planetą, ponieważ „nie oczyścił” okolic swojej orbity z kosmicznego gruzu.

Jednak, według obliczeń opublikowanych w The Astrophysical Journal, rzeczywiście w naszym Układzie Słonecznym mogła istnieć jeszcze jedna planeta. I nie chodzi tutaj o planetę wielkości Marsa, która prawdopodobnie zderzyła się z Ziemią zwiększając masę naszej planety i jednocześnie tworząc, z odpadków tego zderzenia, Księżyc. Uczeni z University of Toronto wyliczyli, że wokół Słońca krążyła planeta, której pozostałości nie można dostrzec nigdzie w Układzie Słonecznym – piąty gazowy gigant.

Gazowymi gigantami określamy planety takie jak Jowisz, Saturn, Uran, czy Neptun. Są to ogromne planety, których atmosfera jest o wiele rzędów wielkości masywniejsza od znajdującej się wewnątrz skalnej kuli (jaką jest Ziemia) albo w ogóle nie posiadające skalistej powierzchni – składające się, jak gwiazdy, wyłącznie z gazu. Jak tak wielka planeta mogła zniknąć z Układu Słonecznego?

Nie zniknęła. Została wyrzucona. Już od dziesięcioleci budowa naszego Układu Słonecznego stanowiła zagadkę dla naukowców. Odkąd zaczęliśmy odkrywać układy planetarne wokół innych gwiazd, tym bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy kosmicznym dziwadłem. Mars jest zdecydowanie za mały. Uran obraca się niemal prostopadle do płaszczyzny układu i obrotu innych planet, a poza tym jego skład wskazuje, że powinien znajdować się za, a nie przed Neptunem. Orbity Ziemi i Marsa też nie są na odpowiednich miejscach – tutaj jednak chodzi tylko o odległość, nie o kolejność.

O ile wcześniej podejrzewano, że za dziwny wygląd naszego sąsiedztwa może odpowiadać dawna zmiana orbity największej planety układu, to Kanadyjczycy wyliczyli, że prawdopodobnie w Układzie Słonecznym znajdował się piąty gazowy gigant, który został wyrzucony jak z procy przez wpływ grawitacyjny Jowisza. Utracona planeta miałaby przypominać bardziej Urana i Neptuna niż Jowisza i Saturna. Uczeni z początku nie byli pewni, czy brakująca planeta została wystrzelona przez zbyt bliską konfrontację z Jowiszem, czy z Saturnem. Wątpliwości rozwiało jednak badanie orbit księżyców planet – odpowiednio Kallisto i Japeta. Okazało się, że gdyby to Saturn zaliczył bliższe spotkanie z brakującą planetą, to Japet niemal na pewno musiałby okrążać planetę po zmienionej orbicie. Kallisto natomiast z dużym prawdopodobieństwem mogła przetrwać kosmiczną katastrofę na orbicie jaką znamy dzisiaj.

Nic natomiast nie wiadomo o obecnym położeniu „zaginionej” planety. W ciągu ponad 4 miliardów lat mogła oddalić się od Słońca na tyle daleko, że już nigdy jej nie ujrzymy. Dołączyłaby tym samym do niezliczonego grona samotnych planet przemierzających wszechświat z dala od macierzystych układów gwiezdnych, a czasem i macierzystych galaktyk. Choć na pewno znajdą się osoby uważające, że utracona utracona planeta jest legendarną Nibiru.

[źródło i grafika: sciencealert.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej