WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Mini sekwencer DNA wreszcie oddany do testów

Sekwencery DNA to urządzenia wielkości lodówek, które o dziwo udało się zamknąć pewnemu oddziałowi Nanopore z Oxfordu do paluszka USB wielkości gumy balonowej. Tak, to jest możliwe i również jestem zdziwiony.

Konkurencja nie wierzyła, że można zamknąć tak duży sprzęt w tak małym urządzeniu, dlatego ogłoszenie Oxford Nanopore z 2012 roku traktowano z bardzo dużym dystansem. Po pokonaniu problemów technicznych oraz masy bugów, wreszcie udało się oddać sprzęt do testów. Na pewno byli zdziwieni, gdy zobaczyli coś w co z początku ciężko było im uwierzyć. Dlatego od razu zaczęli szukać wad urządzenia i jak się okazało, trafność wyników oscyluje w granicach 60% do 85%. Nie może się to równać „lodówkowym” sekwencerom, których celność wynosi 99,9%. Testerzy mówią, że mini-sekwencery i tak mogą być pewną rewolucją, głównie ze względu na cenę oraz wielkość samego urządzenia. Tradycyjny sprzęt kosztuje ok. miliona dolarów amerykańskich, zaś testujący nabyli MiniION za tysiąc „zielonych” za sztukę. Ta różnica kilku zer jest naprawdę kluczowa.

Dobra, ale co ogólnie robi sekwencer? Zajmuje się sprawdzaniem zasady DNA i określa czy zasada jest adeniną, cytozyną, guaniną, albo tyminą przez pomiar zmiany przewodności elektrycznej, gdy dany fragment przepływa przez biologiczne pory. MiniION nie może jeszcze zostać wprowadzony na rynek, ze względu na masę usterek z jakimi się boryka. Świetnie sprawdza się za to jako uzupełnienie dotychczasowych sekwencerów i do tego naukowcy już teraz zaczynają go używać.

Póki co nie znamy jeszcze ceny dla szerszej publiki, ale te raczej nie będą wysokości miliona dolarów. Twórca urządzenia – David Deamer póki co mówi też, że po urządzeniu nie należy spodziewać się skoku celności, choć jakieś poprawki do niego na pewno zostaną naniesione. Oby tak też się stało.

http://player.vimeo.com/video/77246565?title=0&byline=0&portrait=0&color=fa9d66

[źródło i zdjęcia: engadget.com]