No dobrze, nie z żarówką, a po prostu ze źródłem światła. Na tradycyjną lampę żarową szkoda energii i mogłaby ugotować mózg biednej myszki – myszy wszczepiono w czaszkę zasilaną bezprzewodowo diodę LED. Po co myszy lampka wewnątrz głowy? Nie chodzi o regulację cyklu dobowego. Uczeni ze Stanford University wykorzystują światło do badania funkcji mózgu.

Być może część z Was słyszała już o optogenetyce. Tym, którzy nie słyszeli wyjaśnię to w najprostszy sposób. Naukowcy modyfikują genetycznie myszy tak, żeby w określona część neuronów w ich mózgach stawała się podatna na światło. Używają do tego genów pochodzących z algi, ale nie to jest istotne. Kiedy uwrażliwimy część mózgu na działanie światła, możemy potem, naświetlając mózg, zobaczyć, za co ta część odpowiada.

Dotychczas do naświetlania używano światłowodów przyczepionych na stałe do głowy myszy lub lamp zasilanych przez wiszący z mysiej głowy kabel. Przełomem osiągniętym przez badaczy z Uniwersytetu Stanforda jest opracowanie implantu, który może świecić w głowie myszy zasilany bezprzewodowo. Dowcip nie jest mój, pochodzi z artykułu źródłowego, ale nie mogę się powstrzymać przed przytoczeniem go: opracowano w ten sposób mysz bezprzewodową. Badum tssss!

Sam implant jest malutki i waży od 20 do 50 miligramów. Składa się z anteny zbierającej energię fal elektromagnetycznych ze specjalnego emitera i lampy LED. Uniezależnienie myszy od przewodu znacznie ułatwia badania nad funkcjonowaniem mózgu. Pobudzając odpowiednie neurony za pomocą implantu badaczom udało się pobudzić mysz do ruchu, a konkretniej do chodzenia w kółko. Oczywiście celem badania (przynajmniej oficjalnym) nie jest praca nad kontrolą umysłów. Chodzi o lepsze poznanie funkcji poszczególnych elementów mózgu, co może mieć znaczenie w leczeniu choroby Parkinsona, ślepoty, czy chorób psychicznych.

[źródło i zdjęcie: engadget.com]