WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test myszy Zalman ZM-GM4

Chciałbym, aby Zalman podniósł cenę za ZM-GM4. Zwariowałem? Otóż nie. Możliwe, że pozwoliłoby to podnieść jakość poszczególnych elementów, które psują obraz naprawdę świetnego produktu. Gdyby nie owe mankamenty, śmiało nazwałbym testowanego gryzonia jednym z najlepszych urządzeń do PC-ta, z jakimi przyszło mi mieć do czynienia. A tak mogę go uznać zalewie za produkt dobry.

Ładne to

Mysz otrzymałem w schludnym, nowocześnie wyglądającym opakowaniu (Gamdias, ucz się!). Solidne, chroniące sprzęt przed uszkodzeniami, zrobiło na mnie dobre wrażenie. W pudełku tradycyjnie znalazła się instrukcja i płyta instalacyjna (o dziwo, wielkości UMD do Sony PSP, a nie pełnoprawnego CD). Zabrakło jakichś bajerów typu naklejki, ale nie traktuję tego jako wady – i tak zawsze tego typu makulatura leżała w pudełku, gdyż nie chciałem robić za darmową agencję reklamową producenta.

Sama mysz wygląda okazale. Stylowe połączenie połyskującej czerni z elementami zrobionymi z przydymionego metalu przywodzi na myśl produkt z wysokiej półki. Kabel oczywiście opleciono tkaniną, zapobiegającą przypadkowym uszkodzeniom. Co bardzo spodobało mi się w designie ZM-GM4 to sposób, w jaki rozwiązano kwestię zmiany kształtu myszy. Jeśli ktoś miał w ręku produkty firmy Mad Catz, wie, jak kuriozalnie może wyglądać gryzoń z, dajmy na to, poprzestawianymi podpórkami pod palce. Tutaj nie ma się wrażenia, że urządzenie za chwilę się rozpadnie – wszystko jest zwarte i solidne. Co więcej, wbrew panującej ostatnio modzie, Zalman postawił na dość kanciaste kształty, które jednak nie przywodzą na myśl sprzętu odziedziczonego po dziadku, ale budują aurę profesjonalizmu.

GM4_B_03

W użyciu też niezgorsze

Pierwsze, co możemy odczuć, gdy położymy dłoń na ZM-GM4 to spory ciężar omawianego sprzętu. Dość powiedzieć, że bez obciążników (a jest ich 5, które możemy załadować pod górną pokrywę gryzonia) najnowszy Zalman jest cięższy niż mój Roccat Kone XTD dociążony maksymalnie. Tak, jest to naprawdę masywna mysz, więc jeżeli preferujesz lekkość w poruszaniu nadgarstkiem, możesz poczuć się mocno rozczarowany. Drugi fakt, który odnotujemy, to to, że ZM-GM4 jest bardzo niska. Dzięki temu dłoń swobodnie leży na urządzeniu zamiast je obejmować – dla mnie osobiście to duży plus, choć nie wszystkim przypadnie do gustu. Mysz możemy swobodnie regulować zarówno w zakresie długości, jak i szerokości. Służy do tego wkręcony w tylnej części obudowy klucz. Zakres regulacji jest dosyć duży, więc nawet osoby z większymi dłońmi nie powinny mieć problemu z odpowiednim dopasowaniem akcesorium do własnych potrzeb.

Mysz wyposażono w sprytnie rozłożony zestaw przycisków. Oprócz oczywistych LMB i RMB czy służącej za dodatkowy button rolki, Zalman ZM-GM4 posiada jeden przycisk na górnej części obudowy, służący do zmiany profilu DPI, dwa konfigurowalne przyciski boczne, jedną mini-wajchę przy lewym klawiszu (domyślnie: dwuklik), a także klawisz funkcyjny na dole po lewej stronie. Czy to dużo? Na pewno nie tyle, ile w topowych myszach, jednak zupełnie wystarczająco do komfortowej gry czy używania programów graficznych. Wszystkim przyciskom możemy przypisać jedną z szeregu funkcji systemowych, a także użyć bezpośrednio w grze jako dodatkowe klawisze. Co więcej, są one rozmieszczone tak, że nie miałem problemu ze znalezieniem ich na obudowie bez odwracania wzroku od ekranu, nie zdarzały mi się też omyłkowe kliknięcia.

GM4_B_04

Coś mi nie pasuje

I wszystko byłoby pięknie, gdyby producent nieco więcej zainwestował w jakość wykonania sprzętu. Plastik użyty do budowy myszy nie jest najwyższych lotów. Szczególnie dotyczy to otwieranej klapki pojemnika na dodatkowe obciążniki. Tworzywo klawiszy przypomina tanie, bazarowe podróbki „no name”, które kupić można już za 20-30 zł. Nie lepiej sprawdza się pokrętło, które przy przekręcaniu mocno trzeszczy, nie wspominając o kolebaniu się na boki.

Powyższe jednak dałoby się jakoś przeboleć, biorąc pod uwagę, że cena gryzonia oscyluje w granicach 200 zł (w porównaniu do ponad 500 zł za Razer Ouroboros czy ponad 400 zł za Roccat Kone XTD), jednak największe problemy sprawiły mi ślizgacze. Niestety, często mysz sprawiała wrażenie zbytniego przylegania do podłoża, co utrudniało płynne, miarowe ruchy, a w konsekwencji prowadziło do wielu błędnych kliknięć.

GM4_B_05Jeśli czytałeś moje wcześniejsze testy sprzętu, wiesz zapewne, że dużą wagę przywiązuję do jakości dołączonego oprogramowania. To zaproponowane przez Zalmana jest niesamowicie ubogie w funkcje. Jedyne, co możemy ustawić, to przypisanie klawiszy, DPI, czułość myszy i kilka mniej przydatnych elementów. Szczególnie brakuje możliwości użycia makr, które przy takiej liczbie przycisków są absolutną koniecznością i standardem u konkurencji. Za co jednak muszę pochwalić zalmanowski soft, to duża czytelność i łatwość konfiguracji. I to w zasadzie wszystko.

Werdykt

Bardzo żałuję, że Zalman nie pokusił się o użycie lepszych materiałów dla swojego gryzonia, czy choćby zwiększenie jego funkcjonalności poprzez makra. W kwestii ergonomii, designu czy przyjemności z użytkowania ZM-GM4 mogłaby konkurować z największymi tej branży, jednak słaba jakość wykonania i widoczne wszędzie cięcia kosztów sprawiają, że jest to zaledwie poprawna mysz za niezbyt wygórowaną cenę, ale niestety nic ponad to.