W debatach na temat globalnego ocieplenia często pojawia się kwestia El Niño. W 1998 roku wyjątkowo silne przejawy tego cyklicznego zjawiska miały spowodować fenomenalny wzrost temperatury notowanej na powierzchni Ziemi  – co w efekcie doprowadziło  do statystycznego zaburzenia wzrostowego trendu temperatury w latach dwutysięcznych i pozornego „zatrzymania” globalnego ocieplenia.

Jednak wszystko może zmienić kolejne nadchodzące El Niño, które prawdopodobnie będzie należeć do najsilniejszych zjawisk tego typu po roku 1950. Tak przynajmniej uważa Mike Halpert, wicedyrektor Centrum Przewidywania Klimatu Amerykańskiej Narodowej Służby Oceanicznej i Meteorologicznej.

Brzmi to jak zła wiadomość, ale wszystko zależy od regionu świata. Kalifornijczycy, zmagający się z historyczną suszą, trwającą już czwarty rok, mogą mieć powody do radości – silne El Niño oznacza dla nich najczęściej deszczową zimę. Jednak w stanach północnozachodnich, które również zmagają się z suszą, zjawisko najprawdopodobniej ograniczy opady. Mimo to, ogólnie wciąż może być lepiej niż w zeszłych latach.

El Niño to cykliczne zjawisko bezpośrednio związane z uwarunkowaniami klimatycznymi Pacyfiku na niższych szerokościach geograficznych. W centralnych obszarach oceanu, a także u wybrzeży Ameryki, dochodzi do akumulacji ciepłych wód (cieplejszych niż zwykle), które napływają z zachodu. Ocieplenie miało miejsce w ciągu kilku ostatnich miesięcy – w lipcu temperatury w regionie osiągnęły poziom o 1.1 stopnia Celsiusza wyższy od średniej. Jest to wartość niezwykle wysoka, ustępująca jedynie wyżej wspomnianemu, rekordowemu El Niño w latach 1997-1998.

1532745_orig

Naukowcy twierdzą, że wartość ta może osiągnąć nawet ok. 2 stopnie. Wyższy wynik zanotowano jedynie trzykrotnie – w latach 1997-1998, 1982-1983 i 1972-1973.

Strefa wpływów El Niño nie kończy się jednak na oceanie. Ciepłe wody oddziałują na atmosferę, powodując istotne zmiany w cyrkulacji powietrza nad Oceanem Spokojnym. Zważywszy, że Pacyfik jest duży [potrzebne źródło], wiąże się to z efektem domino i zmianami wpływającymi właściwie na cały świat.

El_Nino_regional_impacts

Przykładem zjawiska, na które wpływają ciepłe wody jest zimowy prąd strumieniowy – „rzeka powietrza”, w której „pływają” burze nawiedzające zachodnie Stany Zjednoczone. Prąd rozdziela się na dwie wiązki – jedna z nich prowadzi na daleką północ, w okolice Alaski, a druga – nad południową Kalifornię. To dlatego Kalifornijczycy mają nadzieję na deszczową zimę. Trzeba jednak zauważyć, że – jak to zwykle bywa z prognozą pogody – nie jest to w 100% pewne. Ponadto gwałtowne opady mogą być związane z powodziami, czy obsunięciami się ziemi. Takie zakończenie czteroletniej suszy byłoby niesamowicie tragiczną ironią.

Poza południową Kalifornią sytuacja będzie najprawdopodobniej inna. Na Północnym-Zachodzie większość głównych zbiorników wodnych zasilana jest przez topniejące śniegi górskie. Nie wiadomo, czy zima przyniesie wystarczające opady śnieżne. Obecna susza związana jest z długotrwałym okresem wysokich temperatur, które również wpłynęły na formowanie nadchodzącego El Niño.

Naukowiec z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, Cliff Mass, twierdzi że El Niño może doprowadzić do pogody „wysokociśnieniowej”, co wiązałoby się z mniejszymi opadami śniegu. Zjawisko utożsamiane jest z cieplejszą pogodą w regionie. Niemniej, jeśli przy okazji zakończy się dotychczasowy „suchy” trend, sytuacja ulegnie poprawie mimo wszystko – choć nie w takim stopniu, jak gdyby El Niño było słabe.

nino_nina

Mass stwierdził, że dla zmagających się z suszą Amerykanów przyszły rok najprawdopodobniej będzie lepszy.

Trzeba podkreślić, że na pytanie o to, jak dokładnie El Niño wpłynie na pogodę nie ma dobrej odpowiedzi. Jest po prostu zbyt wiele nieprzewidywalnych zmiennych.

Jak stwierdził filozoficznie Halpert:

Typowy obrót spraw nigdy nie jest gwarantowany.

[źródło: scientificamerican.com grafika: scientificamerican.com, southwestclimatechange.org  wikipedia.org]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej