Jest to na pewno pozytywna wiadomość, ale również taka która powoduje drapanie się po głowie z niedowierzaniem niejednego eksperta. Jak to możliwe, że na terenie USA w ciągu ostatnich dziewięciu lat nie wystąpił ani jeden silniejszy huragan?

Ostatnim huraganem kategorii 3 była Wilma, która spustoszyła Florydę w 2005 roku. Inne jej „koleżanki” – Ike klasy 2 w 2008 roku, Irene klasy 1 w 2011 roku i Sandy klasy 1 w 2012 roku spowodowały oczywiście sporo zniszczeń, ale ich wiatry nie należały do tych najpotężniejszych.

Naukowcy z NASA Goddard Institute for Space Studies in New York City stworzyli specjalny komputerowy model symulacyjny – załadowali do niego wszystkie główne czynniki wpływające na tworzenie się tych pogodowych kataklizmów, czyli np. wywołujące sztormy wysokie temperatury morza, lub też tłumiące powstawanie huraganów pacyficzne warunki pogodowe. Potem dokonano tysiąca (1000!) symulacji, w przedziale czasowym od 1950 do 2012 roku co pozwoliło na ustalenie statystycznego prawdopodobieństwa zaistniałej sytuacji. Okazało się, że taka „dziura” wystąpić może średnio raz na 177 lat, więc nie jest to może bardzo rzadkie zjawisko, ale na pewno nieczęsto spotykane. Według badaczy główną przyczyną było po prostu… szczęście, zwyczajne szczęście, dzięki któremu wystąpiło jednocześnie kilka wydarzeń w ziemskiej atmosferze, skutecznie blokujących wystąpienie tych tragicznych w skutkach zjawisk pogodowych. Naukowcy twierdzą, że istnieje 39-procentowa szansa, iż znowu ostro powieje w następnym roku – ale czy rzeczywiście tak będzie? To trzeba już zgadywać, albo rzucić monetą. Chociaż…

Chociaż są też pewne czynniki które nie podlegają przypadkowi. Zaobserwowano, że sformowany na Pacyfiku El Niño może być przyczyną tworzenia się silnych wiatrów, wiejących nad Atlantykiem. W konsekwencji może to powstrzymać tworzenie się niebezpieczniejszych huraganów i dać Ameryce dalszą chwilę wytchnienia.

Efekt takiej długotrwałej „suszy huraganowej” dostrzec można chociażby w… stawkach ubezpieczenia, ponieważ firmy ubezpieczeniowe, odpowiadając na brak większych kataklizmów, obniżają swoje ceny. Może więc mieszkając w chwili obecnej w USA warto posłuchać co przez telefon ma do powiedzenia ten denerwujący telemarketer od polis?

Kompletne wyniki badań można znaleźć tutaj.

[źródło: livescience.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!