Japonia to jedna z najlepiej rozwiniętych światowych gospodarek, kraj ten powszechnie kojarzony jest z nowoczesnym przemysłem. Samochody, roboty przemysłowe, elektronika użytkowa, gry komputerowe – to przychodzi nam zwykle do głowy, kiedy słyszymy o tym kraju. Jak twierdzi Toshio Nawa, konsultant cyberbezpieczeństwa odpowiadający za ochronę Igrzysk Olimpijskich Tokio 2020, w tym na wskroś nowoczesnym kraju firmy i urzędy muszą zmagać się z poważnym przeciwnikiem mogącym w każdej chwili doprowadzić do wycieku ważnych informacji – czynnikiem ludzkim.

Według Nawy największym wrogiem bezpieczeństwa japońskich danych są sami Japończycy. Większość japońskich inżynierów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo danych ma bowiem brzydki zwyczaj tuszowania niedociągnięć. W japońskiej kulturze przyznanie się do błędu jest bardzo kłopotliwe – błąd oznacza utratę twarzy, dobrego imienia. Dlatego informatyk podejrzewający, że ktoś mógł się włamać na strzeżony przez niego serwer, zwykle nigdzie tego nie zgłasza. Nawa mówi o tym, że kiedy latem tego roku dokonywał kontroli bezpieczeństwa w jednym z japońskich urzędów, odkrył że aż pięciu prywatnych podwykonawców zajmujących się cyberbezpieczeństwem zauważyło ślady włamania, ale żaden tego nie zgłosił. Połączenie informacji zebranej przez zespoły pozwoliło Nawie na łatwe zidentyfikowanie sprawców.

Podobnego zdania jest William Saito, urodzony w USA doradca do spraw cyberbezpieczeństwa japońskiego premiera. Wskazuje on także na kolejny problem. Nie tylko szeregowi pracownicy boją się zgłaszać włamań hakerskich, ale także ich przełożeni, nawet gdyby problem im zgłoszono, w ogóle by go nie zrozumieli. Wielu urzędników czy managerów wysokiego szczebla żyje w oderwaniu od rzeczywistości i nie używa ani nie rozumie zdobyczy umiarkowanie współczesnej informatyki. Bo po co? Niech się w emajle bawi sekretarka.

darmozjady

Połączenie strachu podwładnych i niewiedzy przełożonych skutkuje niestety coraz poważniejszymi stratami wyrządzanymi japońskiej gospodarce przez hakerów. W ostatnim czasie hakerom udało się wykraść dane między innymi z Sony Pictures, japońskiego funduszu emerytalnego, czy Mitsubishi Heavy Industries. Te ostatnie prawdopodobnie zawierały między innymi plany budowy rakiet i łodzi podwodnych.

[źródło i grafika: phys.org]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!