Rewolucyjny napęd EmDrive zostanie w końcu przetestowany – i to zupełnie niezależnie od jego twórców. Dzięki temu być może w końcu się dowiemy, czy mamy do czynienia z przyszłością podróży kosmicznych, czy też ze zwykłym błędem pomiaru. W badania nad napędem EmDrive wciąż zaangażowana jest NASA, której jeden zespół zbudował działającą konstrukcję, a teraz drugi, niezależny, spróbuje powtórzyć eksperyment.

Napęd EmDrive różni się tym od innych znanych napędów kosmicznych, że nie emituje żadnych cząstek. Teoretycznie, przynajmniej według naszego obecnego rozumienia fizyki, nie powinien wytwarzać więc żadnego ciągu. Jednak, według NASA, urządzenie działa i ciąg wytwarza, zdając się łamać zasady zachowania energii oraz pędu.

Amerykanie długo nie chcieli się oficjalnie przyznać do tego, że zaobserwowali ciąg wytworzony przez EmDrive, obawiając się, że uzyskana niewielka wartość może wynikać z błędów pomiarowych. Dlatego metody pomiaru udoskonalono i eksperyment powtórzono i dopiero po tym wszystkim NASA potwierdziła wyniki badania. Czyli EmDrive działa. Tylko dalej, psiamać, nie wiadomo dlaczego.

Jak donosi, nieco plotkarski, serwis International Business Times, jeden z pracujących nad projektem pracowników NASA ujawnił, że agencja planuje powtórzenie całego eksperymentu przez osobny zespół. Dzięki temu agencja będzie mogła ostatecznie sprawdzić rozwiązanie, zanim postanowi zainwestować weń większe środki.

Właściwie trudno się dziwić NASA, że chce się upewnić, czy EmDrive nie podzieli losu odkrycia fal grawitacyjnych w promieniowaniu tła czy prędkości wyższej od c, trafiając na pierwsze strony tabloidów jako spektakularna pomyłka.

[źródło i grafika: popularmechanics.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!