W kosmos wystrzeliliśmy już wiele różnych rzeczy i wiele różnych istot żywych. Być może znajdują się tam też inne formy obce, ale jedno jest pewne – wkrótce do kosmicznej eskapady dołączy drukarka 3D.

Kilkanaście godzin temu z Centrum Kosmicznego imienia Johna F. Kennedy’ego wyleciała stacja kosmiczna SpaceX Dragon, na pokładzie której znajduje się drukarka 3D. To pierwsza taka maszyna w kosmosie, a co za tym idzie gigantyczny krok w przód dla kosmonautów. W końcu wysyłanie na stacje kosmiczne różnych części kosztuje naprawdę sporo. Dlatego posłanie maszyny potrafiącej stworzyć ich odpowiedniki na miejscu, może okazać się kluczowe dla rozwoju eksploracji kosmosu.

Drukarka 3D, która poleciała ponad ziemską orbitę nie jest zwyczajnym urządzeniem. Brak grawitacji i system zamkniętego obiegu w stacji kosmicznej wymaga stworzenia nowego sprzętu od podstaw. NASA przewidziała to i już w 2010 roku zleciło zrobienie takiej drukarki firmie Made In Space. Inżynierzy głowili się przez kilka lat oraz testowali maszynę w specjalnie zmodyfikowanym do tego celu Boeingu 747. W dodatku ich pierwotny prototyp był bardzo duży i ciężki, ale nie przeszkodziło to wymaganiom NASA, dlatego twórcy nie musieli specjalnie redukować masy. Urządzenie w kosmosie póki co zajmie się drukowaniem małych rzeczy, czyli jakichś prostych narzędzi itp.. Najważniejsze jest to, że Made In Space będzie w stanie kontrolować proces z Ziemi.

SpaceX Dragon jako jedyny jest w stanie zagwarantować transport ładunków i to właśnie dzięki niemu dowiemy się czy człowiek jest w stanie stworzyć coś poza Ziemią. Cała ta akcja jest póki co testem i próbą pokazania, że specjalnie skonstruowana drukarka osiągnie taki sam rezultat w kosmosie jak miało to miejsce podczas dotychczasowych testów. To wielki krok naprzód dla nas wszystkich, a zapewnił nam go sprzęt, którego do niedawna nikt nie był w stanie docenić.

Ekipa Made In Space podczas testów

Ekipa Made In Space podczas testów

Symbol misji

Symbol misji

jttu7eubuyw0wqkydizx
[źródło i zdjęcia: gizmodo.com]