To, co dla jednych jest nieetycznym i szokującym eksperymentem, godnym doktora Mengele, dla innych jawi się jako szansa na rozwój nauki – nie rozumianej jako sztuka dla sztuki, ale jako podstawa funkcjonowania służby zdrowia. Modyfikacje genetyczne roślin i zwierząt budzą kontrowersje, jednak kiedy mówimy o modyfikowaniu ludzkich komórek, zwłaszcza zaś komórek rozrodczych i embrionów, temperatura sporu rośnie jeszcze bardziej.

Jednoznaczne stanowisko udało się wypracować uczestnikom niedawnego szczytu z udziałem przedstawicieli amerykańskiej National Academies of Sciences and Medicine, brytyjskiej Royal Society oraz Chińskiej Akademii Nauk. Chociaż dobór uczestników może wydawać się przeciwnikom edycji ludzkich genów nieco jednostronny, to warto podkreślić, że w ustalaniu wspólnego stanowiska brali udział nie tylko bezpośrednio zainteresowani badaniami biolodzy molekularni, ale też specjaliści od prawa, bioetyki i filozofii.

Gremium uznało, że należy dopuścić do modyfikacji genetycznych pacjentów (terapia genowa – wprowadzanie do organizmu nowych kopii wadliwego genu lub wycinanie szkodliwych fragmentów z DNA) oraz komórek rozrodczych, do których zaliczyli plemniki, komórki jajowe oraz… embriony. W przypadku komórek rozrodczych uczeni zaznaczyli przy tym, że dopuszczalna jest jedynie modyfikacja tych, które zostaną wykorzystane później w celach badawczych, natomiast niezgodne z zasadami moralnymi byłoby doprowadzenia do narodzenia zmodyfikowanych genetycznie dzieci.

To ostatnie rozwiązanie może mieć w praktyce dwie strony. Z jednej, ma na celu niedopuszczenie do stosowania praktyk eugenicznych, prób stworzenia na zamówienie „idealnych” dzieci. Z drugiej natomiast – badania prenatalne pozwalają na wykrycie chorób genetycznych już na wczesnym etapie rozwoju. W takiej sytuacji terapia genowa mogłaby stać się nieocenionym narzędziem pozwalającym na poprawę stanu chorego dziecka.

Co ważne, ustalenia ze szczytu nie są w żaden sposób wiążące dla ustawodawców krajów z których pochodzili jego uczestnicy (oraz oczywiście tym bardziej krajów, z których nie pochodzili, jak na przykład Polska). Wspólne stanowisko trzech wielkich organizacji naukowych może jednak stanowić argument w debatach politycznych dotyczących statusu prawnego modyfikacji genetycznej ludzi.

[źródło i grafika: engadget.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej