A czy Ty zapewniłeś już sobie lepszą jakość obrazu na swoim telewizorze? Z okazji premiery Mission Impossible: Fallout w wersji na Blu-Ray Tom Cruise z reżyserem Christopherem McQuarrie zwrócili się do widzów z prośbą o wyłączenie opcji wygładzania ruchu (motion smoothing).

Taka inicjatywa sprowadza się do zapewnienia możliwie jak najlepszej jakości obrazu w produkcjach filmowych. Okazuje się bowiem, że efekt powstały wraz ze wzrostem płaskich telewizorów LCD, który polega na programowym zwiększeniu ilości klatek na sekundę z tradycyjnych 24 (niekiedy 29), co zapewnia wyższą płynność ekranu. Opcja motion smoothing jest więc opłacalna przy transmisjach sportowych, czy grach, ale nie podczas filmowych seansów. Tamtejsza jakość jest bowiem niszczona przez towarzyszącemu procesowi zwiększania FPSów rozmyciu. Najgorsze jest jednak to, że producenci telewizorów nie tylko określają tę opcję swoją własną (momentami niezrozumiałą) nomenklaturą, ale również sprawiają, że jest domyślnie aktywna. Nic więc dziwnego, że Tom Cruise wziął sprawy w swoje ręce:

Nie jest to jednak pierwszy raz, kiedy ktoś z Hollywood zwraca uwagę na ten problem, co sprawiło, że motion smoothing zyskał miano „efektu opery mydlanej”. Ma to oczywiście uzasadnienie, ponieważ wiele ciągnących się latami seriali oraz oper mydlanych jest nagrywana w ten mniej kinowym, bo 60-klatkowym formacie. Negatywne efekty wywodzące się z wygładzania ruchu były brane na tapet niejednokrotnie, ale nieświadomi konsumenci nie zawsze przejmują się takimi niuansami.

Czytaj też: Wreszcie pojawił się zwiastun Avengers: Endgame

Źródło: New Atlas

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej