WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Nerds Without Borders pomagają Północnej Karolinie z żółwiami morskimi

Nerds Without Borders (Nerdy Bez Granic), to brzmi strasznie dumnie. Sama nazwa przypomina mi mocno nazwę organizacji z gry Metal Gear Solid: Peace Walker – Militaires Sans Frontières (Soldiers Without Borders, czyli Żołnierze Bez Granic). Z tym wyjątkiem, że ci pierwsi pomagają żółwiom, a ci drudzy są narzędziem w rękach wojny (tej wirtualnej oczywiście).

Żółwie morskie pomimo wielu dostępnych środowisk i terenów, najbardziej upodobały sobie plaże Północnej Karoliny, w szczególności te, na które równie chętnie uczęszczają turyści. Z racji, że ludzi jest z roku na rok coraz więcej, a gadów tego gatunku coraz mniej, to ich naturalne legowiska, będące zarazem turystycznym centrum rozrywki, muszą być zamykane na dłuższy czas. Żółwie morskie składają tutaj jaja na głębokości około metra, po to by, mogło się z nich powoli wykluwać potomstwo. Kiedy jaja są już „gotowe”, wtedy te rzadkie okazy gadów uciekają z całą rodzią do wody. Cały proces trwa dobre 6 tygodni. W tym czasie zwierze może być przejechane przez quada lub kopnięte przez nieświadome dziecko.

Nerdy Bez Granic skonstruowali sondy, które można zakopać tuż obok legowiska żółwi. Wyposażone są one w proste czujniki ruchu podłączone do smartfona. Te zaś wysyłają informacje sejsmiczne do bazy naukowców. Dzięki temu prostemu rozwiązaniu, będzie można zamykać plaże dopiero wtedy, gdy żółwie zaczną się do nich zbliżać oraz dać naukowcom perfekcyjną okazję do popatrzenia na te stworzenia w akcji. Jednak zanim ten patent wejdzie w życie, to Nerdy muszą jeszcze popracować nad swoim prototypem. Dopiero potem wyślą go do United States Fish and Wildlife Service, z nadzieją, że organizacja ta zaadaptuje ten sprzęt w Północnej Karolinie. To tylko kwestia czasu i żółwie będą mogły czuć się naprawdę bezpiecznie, a w międzyczasie plaże będą zapychane turystami.

[źródło: engadget.com, zdjęcie: spectrum.ieee.org]