Dawno nie miałem co do żadnego telefonu tak mieszanych uczuć jak co do Nextbit Robin. Telefon w dobrej cenie oferuje silną i trafnie dobraną specyfikację, oferować ma szybkie aktualizacje do najnowszych wersji Androida i pozwalać na programowe modyfikacje, a zaprojektowany przez weteranów Androida program (jeden – urządzenie ma być wolne od bloatware’u) ma powiększyć wbudowaną pamięć o pojemność w chmurze. Diabeł jednak tkwi w szczegółach.

robin1

Nextbit założony został w 2012 roku przez osoby pracujące przy samych początkach systemu Android. Obecnie do zespołu należą również projektanci odpowiedzialni za wygląd HTC M7 i M8. Firmie w ubiegłym roku udało się pozyskać finansowanie w wysokości 18 mln dolarów, co pozwoliło na ukończenie projektu pierwszego modelu. Choć prace już trochę trwają, specyfikacja wygląda całkiem współcześnie.

Sercem telefonu ma być SoC Qualcomm Snapdragon 808, oferujący wciąż wysoką wydajność, za to nie cierpiący na problemy z przegrzewaniem, z których znany jest jego następca, model 810. Urządzenie wyposażone zostanie w standardowe obecnie dla najwydajniejszych modeli 3GB pamięci RAM. Dwa aparaty, przedni i tylny, charakteryzować ma rozdzielczość odpowiednio 5 i 13MP. Za wyświetlanie obrazu odpowiadać ma zaś ekran o przekątnej 5,2 cala i rozdzielczości FullHD. Telefon ma oczywiście obsługiwać BT4.0, NFC, LTE oraz WiFi w najnowszym standardzie ac. Całość działać ma dzięki akumulatorowi o pojemności 2680mAh. Obecnie specyfikacja wygląda na kilkumiesięczny telefon z najwyższej półki, zaś w czasie premiery, przewidzianej na sam początek przyszłego roku, powinna doskonale plasować się w górnych warstwach klasy średniej.

robin2

W feerii liczb i technologii wielu czytelników zwróciło zapewne uwagę na to, że nie podałem danych dotyczących pamięci trwałej. Nextbit Robin ma zostać wyposażony w pamięć o pojemności 32GB. To więcej niż oferuje podstawowa wersja iPhone’a 6, ale dla wielu użytkowników znacznie za mało. Odpowiedzią na to ograniczenie pojemności pamięci wewnętrznej jest udostępnienie użytkownikowi 100GB przestrzeni w chmurze. Co istotne, posiadacz telefonu nie będzie musiał martwić się o manualne przenoszenie plików z pamięci telefonu do chmury. Wbudowana w system aplikacja ma automatycznie zwalniać miejsce na dysku wewnętrznym umieszczając w pamięci sieciowej rzadko używane pliki. Co ciekawe, program ma przenosić do chmury nie tylko filmy i zdjęcia, ale też dawno nie używane aplikacje.

robin3

Początkowo wydawało mi się, że jest to rozwiązanie, które szybko zużyje baterie telefonu i limit transferu mobilnego internetu. Na szczęście archiwizacja odbywa się (choć można to zmienić w ustawieniach telefonu) tylko kiedy urządzenie podłączone jest do ładowarki i łączy się z siecią WiFi. Jednak wciąż pozostaje problem downloadu. Żeby móc otworzyć pliki automatycznie załadowane do chmury, musimy jednak ściągnąć je używając naszego połączenia internetowego – o ile jest dostępne i oferuje przyzwoitą prędkość. Czyli w czasie wyprawy w mniej dostępne rejony nie pokażemy przyjaciołom znajdującego się w chmurze filmu/zdjęcia ani nie uruchomimy wyrzuconej do chmury aplikacji. Wiąże się z tym moja druga obiekcja: czy nie łatwiej byłoby, zamiast 100GB dysku sieciowego, wyposażyć telefon w wejście na karty SD o pojemności 128GB? Być może chodzi w tym rozwiązaniu o zaoszczędzenie konsumentowi kosztu drogiej karty albo ryzyka jej zagubienia. Sami producenci sugerują, że chmura zwiększa bezpieczeństwo naszych danych w przypadku zamoknięcia telefonu.

Nextbit obiecuje, że aktualizacje do nowych wersji Androida będą dla firmy priorytetem. Miło to słyszeć, jednak nie możemy mieć pewności, na ile są to rzeczywiste plany firmy, a na ile „obiecanki-cacanki”. To, co może przemawiać za wiarygodnością deklaracji firmy to fakt, że jedyną poważniejszą zmianą w stosunku do standardowego Androida ma być aplikacja odpowiadająca za synchronizację z chmurą. Brak dodatkowej nakładki na interfejs użytkownika i kilku(nastu) „bardzo potrzebnych” ale mało używanych programów znacząco ułatwi wdrażanie aktualizacji. Jeżeli już przy oprogramowaniu jesteśmy, to warto wspomnieć o fakcie, że telefon nie ma być w żaden sposób zabezpieczony przed wgrywaniem innych ROM-ów. Instalując nieautoryzowane oprogramowanie nie utracimy także gwarancji. Jedyne co możemy utracić, to dysk sieciowy, jeżeli nasz nowy system nie będzie potrafił go obsłużyć.

robin4

Na koniec jeszcze dwie ciekawostki. Po pierwsze, Android obecnie oferuje już standardowo przestrzeń w chmurze do przechowywania naszych zdjęć. Nazywa się to Google Photos i oferuje nieograniczoną przestrzeń dla fotografii o rozmiarze do 16MP i filmów w Full HD. Jednak tym co różni chmurę od Nextbita od tej od Google’a jest fakt, że ta druga może oferować „nielimitowaną” przestrzeń, ponieważ przesłane przez nas materiały… kompresuje. Pliki w usłudze Nextbita natomiast pozostaną w takiej jakości, w jakiej zostały przez nas nagrane. Po drugie natomiast, tak z zupełnie innej beczki, Nextbit Robin ma w wyjątkowo ciekawy sposób umieszczony czytnik linii papilarnych. Wydaje się to błahostką, jednak umiejscowienie czytnika z boku urządzenia, gdzie możemy swobodnie przeciągnąć po nim kciukiem w pozycji w której normalnie trzymamy telefon, wydaje się ciekawym rozwiązaniem.

Chociaż opracowanie projektu zostało już praktycznie ukończone, to twórcy postanowili sfinansować produkcję pierwszej serii urządzeń za pomocą Kickstartera. Zbiórka potrwać ma 30 dni i na celu ma zebranie co najmniej 500 tysięcy dolarów. Kiedy kończę pisać te słowa, nie minęła jeszcze pierwsza doba zbiórki, a na koncie firma ma już ponad 446 tysięcy. Zanim artykuł zostanie opublikowany, prawdopodobnie granica 500 tysięcy zostanie już osiągnięta. Nie ma już szans na zakup telefonu w promocyjnej, kickstarterowej cenie 299$. Oferta ta była ograniczona do pierwszego tysiąca wspierających. Wciąż można jednak zamówić telefon w cenie 349$. Normalna cena detaliczna telefonu wynieść ma o kolejne 50 dolarów więcej. Premiera natomiast przewidziana została na luty 2016 roku.

[źródło: techcrunch.com, kickstarter.com; grafika: kickstarter.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!