Wreszcie się doczekaliśmy – powstała stuprocentowa metoda zapobiegania ciąży. Nie spiralka, nie prezerwatywa, ale wszczepiany mężczyznom implant, który po „przełączeniu” blokuje możliwość zapłodnienia. Mało tego, nie blokuje jej permanentnie, jak np. zabieg wasektomii, lecz działa na zasadzie włącz/wyłącz. Innymi słowy jak ciąża – to tylko planowana.

Twórca wynalazku, Clemens Bimek twierdzi, że ludzkość może teraz odetchnąć z ulgą, bo jest to wspaniała alternatywa dla tych, którzy imają się wszelkich środków by uprawiać seks bez obaw „wpadki”. Instalowany w worku mosznowym implant pozwala na swobodną manipulację swoją płodnością. Wszystko sprowadza się do małego „zaworka” który blokuje ruch plemników w nasieniowodzie – to sprawia iż jego posiadacz staje się sterylny. Urządzenia nie trzeba wymieniać – jest zaprojektowane by funkcjonować tak długo jak jego właściciel, nie potrzebuje też jakichkolwiek leków wspomagających czy terapii hormonalnych. Wymagana jest jedynie instalacja – i już można grzać w miacho ;)

Oczywiście zabawka ta ma też pewne minusy – wymaga chirurgicznego zabiegu wszczepienia, dodatkowo trochę trwa zanim się „zintegruje” z organizmem – według wynalazcy po włączeniu wszczepu należy poczekać ok. trzech miesięcy (czyli – jak policzył twórca – średnio ok. 30 ejakulacji) zanim będzie można mieć pewność że plemniki na pewno nie wydostają się z organizmu podczas seksu. Warto też udać się do lekarza by zbadać swoje nasienie.

Urządzenie, zwane Bimek SLV nie jest jeszcze dostępne na rynku – na razie znajduje się w fazie testów, poza tym musi otrzymać wszystkie niezbędne zezwolenia. Jeśli wszystko dobrze w sprzedaży znajdzie się ok. roku 2018. Rzesza seks-zapaleńców prawdopodobnie odetchnie wtedy z ulgą.

[źródło: dailydot.com; grafika: iflscience.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej