promocja

Kilkadziesiąt godziny temu Elon Musk, którego raczej nikomu nie trzeba na tym portalu przedstawiać, zapowiedział powstanie organizacji nonprofit o nazwie OpenAI, której celem jest “rozwój cyfrowej inteligencji w takim kierunku, aby jak najlepiej przysłużyła się ona ludzkości”.

Czy jest to efekt zagrożenia, jakie według Elona Muska i wielu innych jest rezultatem rozwoju sztucznej inteligencji, czy może chodzi o ciągłe dążenie do prymatu w każdej możliwej technologicznej dziedzinie, tego nie jesteśmy w stanie stwierdzić. Wiemy jednak na pewno, że założyciel wielu firm, w tym Tesli i SpaceX, wraz z współzałożycielem LinkedIn – Reidem Hoffmanem, a także współtwórcą PayPala – Peterem Thielem, weszli w ten projekt z potężnym impetem, inwestując miliard dolarów w badania, które potrwać mają przez najbliższe kilka lat. Musk będzie dzielił fotel prezesa wraz z inwestorem Samem Altmanem.

Jak Altman wyjaśnił w wywiadzie, powodem powstania OpenAI jest to, że powstanie systemów sztucznej inteligencji to kwestia najbliższych lat, a to przedsięwzięcie ma sprawić, że praca nad ich rozwojem będzie dotyczyć kogoś więcej niż jedynie akcjonariuszy Google. Dziwne jest jednakże to, że Musk i Altman uważają, iż powstanie OpenAI jest jedynym rozwiązaniem, które miałoby ocalić nas przed wizją “SkyNetu” opanowującego świat. Na pytanie, czy przyśpieszenie rozwoju technologii sztucznej inteligencji może dać niewłaściwym ludziom przewagę w uciskaniu innych, Altman odpowiedział dosyć enigmatycznie. Streszczenie jego wypowiedzi pozwala sądzić, że w przypadku nadejścia tych “złych” robotów, inicjatywa jego i Muska da ludzkości nadzieję i pozwoli uwierzyć w przetrwanie, gwarantując powstanie generacji sztucznej inteligencji o nieskalanej reputacji.

Uważacie, że skoro tak szanowane osobistości jak Elon Musk wypowiadają się na temat dużego zagrożenia, jakie może wynikać z budowy super-inteligentnej sztucznej inteligencji, sensowna jest w ogóle praca nad nią?

[źródło: gizmodo.com; zdjęcie: dzikabanda.pl]