WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

NSA ma swoją wyszukiwarkę w stylu Google

NSA ma swoją własną wyszukiwarkę w stylu tej od Google. Z tym wyjątkiem, że jak wpisze się w niej „Janusz Kowalski” to wyskoczą dane dotyczące panów o tym imieniu i nazwisku.

Tak mniej więcej w skrócie wygląda ICREACH, czyli silnik zbliżony choćby do tego z wyszukiwarki Google. Wystarczy kilka słów i NSA jest w stanie przetrzepać przez 850 miliardów różnych dokumentów, dotyczących różnych mieszkańców. Co więcej, informacje te dzielone są z 23 innymi agencjami, takimi jak choćby FBI czy DEA, które również są w stanie otrzymać dostęp do ICREACH. Dzięki temu wyłapują imiona, adresy, numery telefonu, a nawet są w stanie dostać dostęp do konta mailowego.

System korzysta głównie z metadanych, aniżeli z zawartości takich choćby e-maili i tym podobnych. Dzięki czemuś takiemu są w stanie nazbierać tyle dowodów, by założyć komuś sprawę w sądzie, omijając standardowe i przede wszystkim legalne procedury.

Śledzenie ludzi przez NSA po aferze ze Snowdenem, nie powinno nikogo dziwić. Szokujące jest jednak to, że takie gigantyczne projekty, zwykle omijały uszy śmiertelników. Jest w tym coś nadzwyczajnego i pokazuje to jak państwo łatwo tuszuje oraz ukrywa przed nami pewne sprawy.