WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Odkryj wszystkie wirusy z jakimi się zetknąłeś

Każdy z nas codziennie ma kontakt z wirusami. HIV, HPV, HCV, Ebola, nieco częściej wirusy przeziębienia, to stali towarzysze ludzkości. Przeciwko niektórym znamy skuteczne leki, przeciwko niektórym szczepionki. Jednak leki można sobie wsadzić do szuflady, jeżeli nie potrafimy szybko zdiagnozować choroby. Niestety, leki przeciwwirusowe często działają bardzo selektywnie, to znaczy są skuteczne tylko przeciwko bardzo konkretnej grupie wirusów. Dlatego, przed leczeniem, musimy poznać wroga.

Wiele chorób wirusowych daje niestety bardzo niespecyficzne objawy. To znaczy – objawy wielu różnych chorób wirusowych, zwłaszcza w początkowym stadium, są do siebie bardzo podobne. Łatwo na przykład pomylić początkowe stadia zakażenia wirusami HIV czy Ebola z popularną (co nie znaczy, że niegroźną) grypą. Z kolei wirusowa mononukleoza (wirus EBV) bywa często mylnie diagnozowana jako wywoływana przez bakterie angina.

Jak zatem najlepiej sprawdzić jakim wirusem możemy być zarażeni? Obecnie używamy dwóch popularnych metod. Tańsza z nich polega na wykrywaniu we krwi przeciwciał wytworzonych przez nasz układ immunologiczny przeciwko konkretnemu wirusowi. Niestety, nie jest to metoda idealna – przeciwciała nie pojawiają się we krwi od razu po zakażeniu oraz mogą się w niej utrzymywać jeszcze przez dłuższy czas po przebyciu choroby (dla niektórych wirusów – nawet przez kilkadziesiąt lat). Droższa natomiast polega na wykrywaniu w naszej krwi, innych tkankach lub płynach ustrojowych, materiału genetycznego wirusa. W tym przypadku wiemy, że mamy do czynienia z aktualnie przebywaną chorobą.

Najczęściej lekarze ograniczają się do pierwszej metody (immunologicznej), czasem po wykryciu wirusa tą metodą, badanie genetyczne służy jako potwierdzenie. Jednak skąd ten biedny lekarz ma wiedzieć, na obecność jakiego wirusa przebadać pacjenta? Przecież dopiero co pisałem, że wiele chorób daje podobne objawy. Lekarze oczywiście dostrzegają jakieś subtelne różnice i wyciągają wnioski z wywiadu lekarskiego, jednak ludzie bywają omylni – najbezpieczniej jest po prostu przebadać pacjenta na obecność kilku wirusów.

W tą właśnie stronę postanowili pójść badacze z Harvardu. Zespół opracował metodę pozwalającą jednocześnie przebadać krew pacjenta na obecność przeciwciał przeciwko tysiącowi wirusów. Nowa metoda, nazwana VirScan (nie mam pojęcia do czego może odnosić się ta nazwa…) jest bardzo podobna do stosowanej w genetyce metody mikromacierzy. Nie wnikając w szczegóły, VirScan polega na tym, że krew nakrapia się na płytkę pokrytą w uporządkowany sposób białkami różnych wirusów, a potem patrzy do których z nich przyczepiły się pochodzące z krwi przeciwciała. Jeżeli przeciwciała przyczepiły się do białek pochodzących od danego wirusa, to znaczy, że właśnie do walki z nim zostały wytworzone, czyli jesteśmy bądź byliśmy nim zakażeni.

Uczeni postanowili przy użyciu swojej metody sprawdzić historię 600 osób z 4 kontynentów. Okazało się, że we krwi większości osób znajdują się przeciwciała przeciwko około 10 wirusom. Rekordowy wynik, jaki udało się osiągnąć „zawodnikom”, to przeciwciała przeciwko 84 różnym szczepom wirusów. Poniżej zobaczyć możemy wynik badania 303 Amerykanów, czyli mieszkańców kraju wydającego najwięcej na świecie na opiekę medyczną.

VirusBubbles

virus-key-wide

Według mnie najciekawszą rzeczą, jaką możemy wyczytać z tak skromnej ilustracji, jest niewielki odsetek populacji posiadający we krwi przeciwciała przeciwko wirusom, na które znamy szczepionki. Przykładowo, jak podają autorzy, przeciwciała przeciwko wirusowi Polio (Enterowirus C) wykryto jedynie we krwi 37% badanych. Oznacza to, że niemal 2/3 zaszczepionej w dzieciństwie populacji utraciło już swoją odporność lub jest na dobrej drodze do jej utraty. Kolejną ciekawostką, która wyszła w badaniu jest fakt, że chociaż z udziału wykluczono znanych nosicieli wirusa HCV (zapalenie wątroby typu C), to wykryto go u 1,7% badanych. Oznacza to, że niemal 2% amerykańskiej populacji może być zakażone tym śmiertelnym wirusem i nawet o tym nie wiedzieć.

Wiedząc, że wiele groźnych chorób wirusowych może przez lata przebiegać bezobjawowo oraz że objawy niektórych z nich, podobne do grypy czy przeziębienia, łatwo zlekceważyć, można by postulować rutynowe przeprowadzanie testów takich jak VirScan. W końcu nim wcześniej zaczniemy leczenie, tym zwykle mniej ono kosztuje. Chociaż rząd pewnego państwa w Europie środkowej zdaje się uważać, że jeszcze taniej wychodzi wypłacić zasiłek pogrzebowy. Niezależnie jednak od tego, czy VirScan zostanie zaadaptowany przez publiczne służby zdrowia, patrząc w swoją szklaną kulę, wróżę mu sukces na rynku komercyjnym.

[źródło i grafika: popsci.com]