WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Bez kategorii

Oszuści wyłudzili dane klienta od firmy Amazon

Dostęp do naszych danych ma zwykle wiele firm. Poza zupełnie oczywistymi podmiotami jak banki, wiele wiedzą o nas również operatorzy komórkowi czy dostawcy innych usług telekomunikacyjnych, dostawcy treści cyfrowych (gry, filmy, itd.), internetowe sklepy i portale aukcyjne. Choć często denerwujemy się, kiedy firma z którą się kontaktujemy, żąda od nas haseł, pinów i nazwiska panieńskiego prababci, to ta drobna uciążliwość jest lepsza od tego, co spotkało niedawno klienta Amazonu.

Eric Springer, korzystający od dawna z tego serwisu padł niedawno ofiarą oszustów wyłudzających dane poufne. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby sam podał oszustowi swoje dane. Jednak w tym przypadku, istotne informacje o nim wyłudzono od obsługi klienta internetowego sklepu. Złodzieje tożsamości zadzwonili na infolinię Amazona podszywając się pod klienta i rozmawiając z pracownikiem uzyskali wiele istotnych danych, sami wiedząc o Springerze tylko jakim adresem mailowym się posługuje i w jakiej okolicy mieszka.

Oszuści, dysponując wszystkimi danymi klienta Amazona, użyli ich w kontakcie z bankiem i informując obsługę o o tym, że zgubili kartę kredytową, uzyskali od banku kopię karty. Kilka miesięcy później użyli wyłudzonych informacji do uzyskania danych jego karty kredytowej. Nie jest to pierwsza tego typu wpadka amerykańskiej firmy. W 2012 roku podobnie działający naciągacze uzyskali od Amazona dane dziennikarza Mata Honana i przejęli jego konto w tym portalu.

Niestety podobnych przypadków, tyle że nie nagłośnionych, jest znacznie więcej. Osoby odpowiedzialne za obsługę klienta często podchodzą do udostępniania danych klienta z dużą swobodą, zwykle robiąc to… dla świętego spokoju. W końcu łatwiej udzielić informacji, niż wysłuchiwać awantury lub gorzkich żali klienta, z którym nie wolno się rozłączyć. Tylko czy to jest usprawiedliwienie?

[źródło i grafika: engadget.com]