Przed trzema tygodniami doszły nas słuchy o strategii Electornic Arts z DICE co do popremierowego rozwoju najnowszej odsłony serii Battlefield. Ostatecznie zapowiedzi tego, co w teorii miało znaleźć się w produkcji od razu były odrobinę mylące, bo na niektóre tryby przyjdzie nam poczekać. Dziś dowiedzieliśmy się, dlaczego Battlefield V nie zadebiutuje z trybem Battle Royale.

Te wyjaśnienia sąo tyle ważne, że poruszają drażniącą wielu fanów serii kwestię, która sprowadzała się do kolejnego przesunięcia premiery. Po co bowiem wydawać coś z tak przemyślanymi i daleko idącymi planami, zamiast wziąć się w garść i wrzucić na rynek coś ostatecznie dopracowanego? Dyrektor produkcji, Ryan MacArthur wyjaśnił jednak, że taki sposób rozwoju gry powstał z myślą o graczach… a raczej zgodnie z rozwiązaniem „gry jako usługi”. Ta taktyka ma zwyczajnie utrzymać uwagę wokół produkcji na jak najdłuższy okres czasu. Według deweloperów wrzucanie wszystkich trybów na raz sprawiłoby, że my (gracze) „mielibyśmy za dużo rzeczy do robienia”.

Ma to oczywiście sens, bo w chwilach nudy trybem wieloosobowym rzucimy okiem na akurat świeżo dodaną kooperację, czy właśnie Battle Royale. Nie wydaje mi się jednak, że fani przyjmą tę wiadomość z okrzykiem radości, bo jeśli twórcy będą dawkować nam coś, co powinno znaleźć się w grze w dniu premiery, to dlaczego wymagają od nas zapłaty 60$ „z góry”?

Czytaj też: Łatka do Battlefield 5 ma opis na 135 stron

Źródło: Wccftech

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej