WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Pacjentom z Alzheimerem będzie wtłaczana krew młodych ludzi

Wow, gdy spojrzę na ten nagłówek wygląda on naprawdę przerażająco, niczym żywcem wyjęto go z jakiegoś tandetnego filmu o wampirach, wygląda jednak na to, że jest to najszczersza prawda.

Już w październiku, w Szkole Medycyny w Stanford, rozpoczną się testy na pierwszych ludzkich pacjentach, wśród których będzie się sprawdzać efekty działania „świeższej” krwi, pobieranej od młodych osób. Chorzy z łagodnym bądź umiarkowanym Alzheimerem otrzymają osocze ofiarowane przez ochotników w wieku poniżej trzydziestu lat. Tony Wyss-Coray, czyli głowa eksperymentu, mówi, że mimo tego jak surrealistycznie brzmi taka wizja, zgoda na przeprowadzenie badań na ludziach nie była trudna do zdobycia. Transfuzje krwi są przecież powszechne od lat, nie byliśmy jednak świadomi wszystkich ich efektów.

Jeżeli okaże się, że transfer krwi działa na ludzi w ten sam sposób, co na myszy, na których bowiem pierwotnie przeprowadzono taką próbę, funkcjonowanie mózgu powinno poprawić się niemal natychmiastowo, lecz prawdopodobnie niestety też krótkotrwale. W przypadku gryzoni „przelewy” osocza poprawiały również zdolność regeneracji mięśni i odwracały starzenie się ich organów, a cały ten proces zachodził na odwrót, kiedy młodym myszom podawało się starą krew. Wyss-Coray zauważa, że „Krew może być fontanną życia i jest ona w każdym z nas – to jest w tym wszystkim najbardziej szalone. Z wiekiem traci jednak swoją siłę”. Czy robimy właśnie krok do tak wyśnionej przez artystów nieśmiertelności? Przekonamy się za kilka miesięcy.

Źródło: gizmodo.com