Moda na ponowne wydawanie gier trwa w najlepsze. Odświeżone wersje gier raczej nie znikną z rynku. Z jednej strony ma to swoje wady, jednak są także pozytywne aspekty tego typu praktyk. Payday 2 Crimewave Edition można zaliczyć do drugiej strony medalu. Za nieco niższą kwotę otrzymujemy grę z prawie kompletną listą dodatków jakie ukazały się od czasu premiery, która miała miejsce w 2013 roku.

Payday 2 Crimewave Edition to najprościej mówiąc symulator bycia przestępcą z nastawieniem na rozgrywkę dla wielu graczy. Po zalogowaniu się do serwera otrzymujemy dostęp do licznej gamy zleceń, od włamań do banku, po przez rabunek sklepu jubilerskiego czy muzeum. Zbieramy ekipę, planujemy i przystępujemy do działania. Jest możliwość grania samemu, wtedy resztę zespołu zastępują boty – jednak nie będzie to przyjemnie doświadczenie. Zachowanie botów pozostawia wiele do życzenia, potrafią naprawdę niewiele, przez co większość obowiązków spada na nas. Nie potrafią korzystać z narzędzi, czy nawet wykonać prostych czynności jak zaniesienie torby z łupem do samochodu. Więc praktycznie rzecz biorąc grając samemu stajemy się człowiekiem-orkiestrą z kilkoma mało użytecznymi pomagierami.

payday2cw_07

Granie z znajomymi, lub nawet losowo dobranymi graczami to esencja Payday 2, jednak niesie za sobą standardowe problemy z tym związane. Jeśli każdy z graczy wie co robić to każdy napad potrafi dostarczyć masę zabawy. Szczególnie z aktywną komunikacją głosową, wszystko idzie sprawnie i zdobywamy łup. Jednak to jest ten pozytywny scenariusz, który jak to zazwyczaj w grach nastawionych na sieciową rozgrywkę sprawdza się tylko czasami.  W większości przypadków napady z „losowymi” partnerami kończą się niepowodzeniem. Przy każdym zleceniu musimy uważać na wiele elementów, kamery, strażnicy, zakładnicy i oczywiście stróże prawa. Trzeba wiedzieć co się dzieje i pilnować zarówno otoczenia jak swoich partnerów. Jeśli ktoś z ekipy nie będzie poprawnie odgrywał swojej roli całość zakończy się walką z policją. Do porażki może dojść nie tylko z braku doświadczenia czy kooperacji graczy, ale z braku jasno określonych zasad mechaniki gry. Czasami trudno ocenić co dokładnie zrobiliśmy nie tak. Nie pomaga fakt że jedynie za pomyślnie ukończone misje dostajemy swoją działkę łupu oraz doświadczenie, które przeznaczymy na rozwój postaci oraz ulepszenie ekwipunku.

PAYDAY 2: CRIMEWAVE EDITION_20150618211325

Punkty możemy rozdysponować w jednej z kilku „ścieżek kariery”  o dźwięcznych nazwach jak: Mastermind, Enforcer, Technican, Ghost oraz Fugitive. Nie trzeba się trzymać tylko jednej profesji, co otwiera spore możliwości stworzenia postaci, jak najbardziej dopasowanej do naszego stylu. Jednak nieco czasu upłynie zanim stworzymy swojego „idealnego” bandytę. Gotówka pozwoli na zakup lepszego sprzętu oraz jego modyfikacje. Wybór jest spory, jednak większość zabawek ma odstraszającą na samym początku cenę, więc czasami lepiej się wstrzymać, szczególnie że modyfikacja zarówno broni jak i masek wymaga części, które są losowo przyznawane po udanym napadzie. Przy odrobinie szczęścia na wszystko natrafimy dość szybko, jednakże zazwyczaj jesteśmy zmuszeni do wielokrotnego „powtarzania” (grindu) tych samych scenariuszy w nadziei że wypadnie to co chcemy. Jest to lekko irytujące po pewnym czasie, szczególnie gdy zależy nam na konkretnej nagrodzie.

Jak na grę sprzed kilkunastu miesięcy, Payday 2 Crimewave Edition wygląda przyzwoicie, chociaż nie jakoś wyjątkowo. Podobnie jak u większości gier w „re-edycji”, podciągnięto tu rozdzielczość, a ilość klatek przez większość czasu utrzymuje się w okolicach trzydziestu. Tekstury także nie wyglądają źle, choć w momencie gdy wkraczamy do wnętrza budynków całość staje się raczej prosta, żeby nie powiedzieć prymitywna. Payday 2 nie powalało grafiką gdy ukazało się na rynku, a wersja Crimewave nie wygląda specjalnie lepiej.

Podobnie ma się sytuacja z samymi serwerami, wiele misji kończyło się niepowiedzeniem przez zerwane połączenia z innymi członkami grupy. Jednak to jest bolączka większości gier tego typu, gdy każdy z członków zespołu miał dobre łącze wszystko chodziło jak powinno.

Niższa cena w przypadku wersji konsolowych jest pozytywnym akcentem, szczególnie że aby faktycznie nacieszyć się grą jesteśmy zmuszeni zainwestować w abonament PSNPlus czy XboxLive GOLD. Przeszło pięćdziesiąt DLC brzmi obiecująco, jednak tylko kilka z nich jest naprawdę znaczące na dłuższą metę. Autorzy obiecują że będą wspierać grę przez co najmniej rok, więc jest szansa że serwery nie zostaną wyłączone zbyt szybko. Jednak czy będzie wystarczająco wielu chętnych do grania?

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!