WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Po godzinach

Pekin ogłasza czerwony alarm smogowy

W poniedziałek Pekin ogłosił pierwszy w historii czerwony alarm smogowy. I nie jest to tylko akcja propagandowa – zamknięte zostaną szkoły, prace budowlane na zewnątrz muszą zostać wstrzymane, a na ulicę nie wyjedzie połowa samochodów.

To, że Chińczycy mają problem z czystością powietrza nie zaskoczy pewnie nikogo z czytelników. Alarm oznacza jednak, że nawet chińskie władze, które do tej pory miały skłonność do ignorowania problemu, zaczęły akceptować jego znaczenie. Czerwony alarm powinien zostać ogłoszony wówczas, gdy poziom zanieczyszczeń podniesie się ponad 300 na trzy (następujące po sobie) dni. Jest to tzw. „poziom zagrożenia” w  skali, która kończy się na 500. Rząd chiński ostrzega, że każdy powinien wstrzymać się od wysiłku fizycznego na otwartych przestrzeniach. Można zatem powiedzieć, że bywało lepiej.

Alarm wiąże się również z istotnymi kosztami. Nie można tak po prostu wyeliminować dużej części ruchu z jednego z największych miast na świecie i oczekiwać, że aktywność ekonomiczna będzie występować na normalnym poziomie.

Prawdopodobnie to dlatego nie został ogłoszony wcześniej. O godzinie 18 czasu lokalnego, przyrządy pomiarowe w Ambasadzie Stanów Zjednoczonych okazały się być 10 razy wyższe od rekomendowanego poziomu. Miesiąc temu zanieczyszczenie w miejscowości Shenyang, ok. 650 kilometrów na północ od Pekinu, osiągnęło najwyższe wartości zanotowane w historii. Nawet media państwowe zaczęły pisać o problemie.

Pekiński alarm ma pozostać nieodwołany przynajmniej do czwartku. W międzyczasie, mieszkańcy stolicy Chin muszą pozostać w domach za wszelką cenę – tym bardziej, że poruszanie się po mieście prawdopodobnie nie jest zbyt łatwe, gdy na ulice nie może wyjechać połowa samochodów.

Wygląda na to, że Chińczycy zmieniają nastawienie do problemów ochrony środowiska. Świadczą o tym między innymi ambitne zobowiązania w ramach konferencji COP21. Inna sprawa, że dopiero w momencie gdy zagrożenie stało się naprawdę poważne.

[źródło i grafika: gizmodo.com]