Rok temu pilot w firmie lotniczej Flybe, przy podróży z Birmingham do lotniska w Belfast spotkał się z dosyć nietypowym problemem. Podczas lądowania zaczęło… odpadać mu jego sztuczne ramię.

W ostatnio wydanym raporcie Air Accidents Investigation Branch dowiadujemy się o niezwykłym przypadku. Wyjaśnia on bowiem sytuację lotu z Birmingham do Belfastu, gdzie proteza ręki zaczęła wypadać pilotowi z zatrzasku podczas lądowania, co pozbawiło go kontroli nad samolotem. Do wylądowania musiała mu wystarczyć jedna ręka, co znacząco utrudniło manewr. Zdjął ją zatem z przepustnicy, by trzymać jarzmo. O dziwo udało mu się go wykonać, choć nie obyło bez turbulencji, być może spowodowanych przez jakiś mocniejszy podmuch wiatru. Samolot odbił się od podłoża i dopiero potem twardo wylądował.

Całe szczęście historia zakończyła się dosyć szczęśliwie, za to jestem ciekaw co później stało się z samym pilotem oraz co zrobił on swojemu protetykowi. Na pewno było to nieco nerwowe spotkanie.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej