Dzisiaj borykamy się z problemem, jak skutecznie utrzymać przy życiu wszystkie nasze przenośne gadżety, bez których obejść się zwyczajnie nie możemy. Dopóki ktoś nie znajdzie odpowiedzi doskonałej, to naukowcy co chwilę będą wymyślać potencjalnych kandydatów, którzy mogliby rozwiązać ten problem. Zespół z Narodowego Uniwersytetu w Singapurze stworzył giętkie urządzenie wielkości znaczka, które może przemienić energię elektrostatyczną w energię użytkową. Jedna część przyczepiona zostaje do skóry, a druga pokryta jest sylikonem i złotą folią, która znajduje się pod spodem. Po środku mamy dwa malutkie filary wykonane z sylikonowej gumy – im mniejsze, tym większa moc użytkowa, ponieważ pozwalają one większej powierzchni na lepszy kontakt ze skórką.

Swoje odkrycia zaprezentowali na konferencji IEEE MEMS (International Conference on Micro Electro Mechanical Systems), która odbyła się w zeszył tygodniu. Zademonstrowali jak wiele energii może wyprodukować tak małe urządzenie. Przyczepiając jeden „plaster” na przedramię, a drugi na szyję, odkryli, iż zaciskanie pięści może wytworzyć 7,3 volta, a mówienie 7,5. Dotykanie plastra palcem potrafi wyprodukować aż 90 voltów, co wystarczy na zasilenie kilku diod LED. Naukowcy planują sprawić, aby urządzenie stało się jeszcze bardziej elastyczne i było zdolne pokryć większą powierzchnię ludzkiego ciała, co znacznie zwiększy produkcję energii użytkowej. Konkurencja nie śpi, a pomysłów jest coraz więcej.

To bardzo dobry znak, ponieważ tak zacięta walka doprowadzi do znacznie szybszego rozwoju technologii i może za kilka lat nie będziemy musieli przejmować się stanem baterii w naszych gadżetach. Naładujemy je wykorzystując jedynie energie statyczną produkowaną przez nasze ciało.

Źródło i zdjęcia: engadget.com

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!