Minęło trochę czasu od ostatniej ojcowskiej bandery (bagatela – 2 lata!). Od tamtego czasu dziecię podrosło, a ojciec, jak to ojciec – chciałby przekazać młodemu pokoleniu nieco swojej własnej, gamingowej pasji. Sądziłem, że będzie prosto, w końcu gier mamy pod dostatkiem. A jednak zadanie okazało się znacznie bardziej problematyczne. O ile gier dla dzieci w wieku 8-9 lat wzwyż jest pod dostatkiem, o tyle dobrych produkcji na rozpoczęcie wirtualnej przygody w młodszych latach jest naprawdę niewiele. W zasadzie, nie licząc serii LEGO, nie ma ich prawie wcale. Na szczęście, po dłuższych poszukiwaniach (i zmarnowaniu kilkudziesięciu złociszy na dobrze się zapowiadające, ale ostatecznie niewiele warte śmieci) udało się coś sensownego wybrać.

Dlatego też, by i Wam, młodym rodzicom, ułatwić życie, dzielę się z Wami listą pięciu najlepszych gier, które warto polecić swojemu dziecku. Przyjąłem przy tym kilka założeń:

  1. Planujemy grać wspólnie z dzieckiem, nie zostawiamy go samego. Jednocześnie sami chcemy się nieźle bawić (w końcu wspólnie spędzony czas ma być przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem).
  2. Dziecko posiada podstawowe zdolności manualne, pozwalające mu na rozpoczęcie przygody z myszką lub padem.
  3. Dziecko umie mówić i rozumie większość słów, a jednocześnie nie musi umieć czytać.
  4. Gra jest po polsku lub nie wymaga rozumienia mowy angielskiej.
  5. Nie trzymamy się kurczowo PEGI, które jest może dobrą wskazówką, ale nie ostatecznym wyznacznikiem.
  6. Skupiłem się na grach, które wyszły na PC, gdyż to na tej platformie sam zaczynałem przygodę gamingową z moją córką.

Ok., mamy już założenia, przejdźmy do listy. Sugeruję przyjąć podobną kolejność, co poniżej, choć nie jest to kluczowe.

JuJu

Od tego tytułu zaczynałem wprowadzanie mojej córki w świat gier wideo. JuJu jest prostą platformówką, stworzoną przez nasze rodzime Flying Wild Hog. Charakteryzuje się bajkową, a jednocześnie bardzo czytelną oprawą graficzną, co znacznie ułatwi dzieciom eksplorację. Bohaterowie? Wesoły jaszczur i słodki miś. Gra nie należy do przesadnie trudnych do przejścia, jednocześnie oferując dodatkowe zadania, jak zebranie określonej liczby diamentów w danym levelu, co pozwoli dopasować poziom wyzwania do umiejętności dziecka. Co jednak najważniejsze – JuJu oferuje tryb kooperacji, w którym dopóki jeden z bohaterów „żyje” (cudzysłów zamierzony, gdyż w grze w zasadzie nie ma przemocy), drugi może się w dowolnym momencie odrodzić. W efekcie rodzic może cały czas pomagać dziecku w grze i asystować mu w trudniejszych momentach. Dodajmy jeszcze, że polskie, pudełkowe wydanie gry zostało wzbogacone o kartonikową grę pamięciową, puzzle i plakat z motywami z JuJu, a także sountrack, co sprawi, że dziecko jeszcze mocniej zżyje się z bohaterami widzianymi na ekranie. Jak dla mnie – absolutny must have na start!

Miś Uszatek – Przygoda w górach / Kajaki

Gry z Misiem Uszatkiem to niepozorne przygotówki point’n’click. Wykorzystują wszystkie mechanizmy właściwe temu gatunkowi, jednak zarówno opowieść, jak i mechaniki dostosowane zostały do małego odbiorcy. Nie musimy wybierać akcji, którą chcemy wykonać – ta wybierana jest automatycznie po najechaniu na aktywny obiekt i sygnalizowana zmianą wyglądu kursora. Pozbyto się takich utrudnia czy, jak łączenie przedmiotów czy wybór opcji dialogowych, a z kolei poszerzono aktywny obszar wokół interesujących elementów, dzięki czemu dziecko nie musi precyzyjnie klikać, by wykonać akcję. Zagadki są proste i bardzo logiczne, co bywa problemem w innych grach tego typu. Produkcja starcza na ok. 3-4h gry, czyli na tyle krótko, by gra nie zdążyła się znudzić, a jednocześnie na tyle długo, by zainteresować przekazaną historią.

LEGO Jurassic World

Gdy pociecha już oswoi się z padem, warto pokazać jej coś nieco bardziej złożonego. Tutaj wchodzą gry z serii LEGO, oczywiście w trybie kooperacji z rodzicem. Jurassic World może wydawać się dziwnym wyborem, gdyż film, na bazie którego powstało, raczej nie kwalifikuje się jako produkcja dla dzieci. A jednak zaletą jest tutaj brak konieczności mówienia po angielsku (fabuła pokazana jest w formie dymków i „piśnięć” naśladujących słowa) i… dinuuuuusie! Moja córka była zachwycona, gdy mogła pochodzić po malowniczej wyspie triceratopsem czy wcielić się w T-rexa. Ogromną zaletą gier z serii LEGO jest jednak to, że większość czynności wykonać może dowolna z postaci, możemy więc najpierw dać potomstwu spróbować, a gdy coś okaże się dla niego za trudne, dyskretnie wspomóc je w działaniu, bez budzenia oporu, że rodzic robi coś za nie. Całość przeszliśmy wspólnie, gdy córka miała 3 lata – bawiła się świetnie, a jednocześnie gra zapoczątkowała u niej fascynację dinozaurami.

LEGO Ninjago Movie

O LEGO Ninjago Movie mógłbym napisać dokładnie to samo, co o Jurassic World. Warto jednak pamiętać, że w grze jest nieco więcej przemocy – walki na miecze, ludzcy przeciwnicy, momentami pokazana (oczywiście bardzo umowna) śmierć. Plusem jest jednak bardzo dobre dopracowanie gry, wiele zadań pobocznych i świetne filmiki przerywnikowe z masą humoru. Nie można też zapomnieć, że Ninjago stało się ogromną marką, z własnymi filmami, serialem telewizyjnym, tematycznymi zestawami LEGO i innymi gadżetami. W efekcie córka mocno zżyła się z postaciami widzianymi na ekranie komputera i poszerzyła swoje zainteresowanie tematem na pozostałe media. W efekcie polecam gorąco, choć pod znacznie bardziej czujną opieką rodzica i z bieżącym decydowaniem, czy aby pokazywane sceny są odpowiednie dla etapu rozwoju naszego dziecka.

LEGO Star Wars: The Force Awakens

Na koniec – Star Wars! Jako ogromny fan Gwiezdnych Wojen, nie mogłem nie pokazać córce uniwersum, które ogrzewało moje fanowskie serducho od ładnych 20 lat. The Force Awakens jest jednocześnie świetnym punktem startowym. Choć fabuła pozostaje podobna, co w filmie, jest odpowiednio ubarwiona, a bardziej brutalne czy trudniejsze w odbiorze momenty zmieniono, wprowadzając elementy humorystyczne. Przykład? Gdy wysadzimy w powietrze bazę Starkiller, widzimy wystrzelonych w przestrzeń kosmiczną szturmowców… siedzących akurat w wannie z gumową kaczką. Największą zaletą jest tutaj istna plejada barwnych, łatwo zapamiętywanych bohaterów, których dziecko wręcz pokocha, a gdy nieco podrośnie, gra stanowić będzie dobre podwaliny pod pokazanie mu „właściwych” filmów, z już znanymi, ale inaczej widzianymi postaciami.

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!