Wielu z nas, grających rodziców, chciałoby zaszczepić swojemu dziecku własną pasję. Wiemy w końcu, jak bogaty potrafi być świat gier wideo, jak wiele nauczyć czy poszerzyć horyzonty. Jak się do tego zabrać, unikając czających się po drodze pułapek? Poniżej znajdziecie kilka luźnych porad, które pomogą Wam w tym zadaniu.

 

  1. Dobieraj gry odpowiednie do wieku i rozwoju dziecka

Na pierwszy rzut oka wydaje się to oczywiste, w końcu nikt o zdrowych zmysłach nie zaproponuje rundki w Mortal Kombat pięciolatkowi. Okazuje się jednak, że problem jest znacznie głębszy. Przede wszystkim warto wziąć pod uwagę to, jakie zdolności manualne ma nasze dziecko. Czy dobrze radzi sobie z padem? A może wygodniej mu operować myszą? Może się okazać, że nasza pociecha świetnie bawić się będzie przy – w teorii trudniejszym – Sky Force Reloaded (klasyczny shoot’em up z widokiem z góry), podczas gdy granie w prostą przygodówkę z Kubusiem Puchatkiem stanowić będzie dla dziecka problem ze względu na konieczność precyzyjnego sterowania myszą. Inny przykład: pociecha czerpie wiele satysfakcji z gier z serii LEGO, a jednak stroni od jednej z nich, LEGO Ninjago. Dlaczego? Okazuje się, że o ile delikatna, wirtualna przemoc jej nie przeszkadza, o tyle częste sekwencje zręcznościowe szybko dziecko męczą. Starajmy się znaleźć gry najlepiej odpowiadające umiejętnościom i preferencjom dziecka.

  1. Po każdej sesji z grą przeanalizuj reakcje dziecka

Gdy tylko skończycie grę, zastanów się, jak Twoja latorośl reagowała na różne bodźce. Czy aktywnie uczestniczyła w opowiadanej historii? Czy, w przypadku grania w kooperacji, włączała się do gry, wykazywała własną inicjatywę? Które elementy gry sprawiały jej największą radość, a kiedy najczęściej słyszałeś „taaato, przejdziesz to za mnie?”. Analizując, szybko odkryjesz optymalny zestaw cech, jakie powinna posiadać gra, by zainteresować młodego odbiorcę i sprawić, by dziecko czekało z utęsknieniem na kolejną wspólną rundkę.

  1. Wkomponuj grę w inne aktywności dziecka

Dzieci lubią zazwyczaj, gdy ich obcowanie z jakimś dziełem kultury nie kończy się na samym dziele. Nie bez powodu premierom dużych filmów kinowych towarzyszą półki pełne figurek, puzzli, maskotek, piórników czy innych gadżetów. Racja, jest to sprytny sposób na wyciągnięcie pieniędzy, jednak jednocześnie pozwoli Twojemu dziecku „żyć w świecie gry” nawet po zakończeniu grania. Świetnym przykładem są gry z serii LEGO, a już zwłaszcza te oparte na dużych licencjach. Pograliście w LEGO Jurassic World? Kup latorośli atlas dinozaurów, pójdźcie do muzeum historii naturalnej, a będąc na wycieczce w zoo wskaż podobieństwa współczesnych zwierząt do dawnych jaszczurów. Graliście w przygotówki z Misiem Uszatkiem? Obejrzyjcie wspólnie kilka odcinków popularnej niegdyś bajki, narysujcie sceny z gry, zróbcie maskotkę z misiem. Takie działania nie tylko zachęcą dziecko do dalszego grania, ale też znacznie poszerzą jego horyzonty, rozwiną zdolności i pobudzą ciekawość.

  1. Gra jako wspólne przeżycie

Bardzo ważne jest, by dziecko traktowało grę nie jako kolejną samotną rozrywkę, ale jako coś więcej – wspólną aktywność z rodzicem. Każdą sesję gamingową z córką zaczynamy od włączenia padów, głośników i rozpoczęcia gry. Robi to moja córka, która była bardzo dumna, gdy nauczyła się obsługi tych urządzeń. Podczas gry ustalone jest, że nikt nam nie przeszkadza – mama nie przychodzi z kolacją, nie goni do kąpieli ani nie pyta, jak było w przedszkolu. Co więcej, to zawsze córka wybiera save i ładuje grę, a na końcu zapisuje ją przed wyjściem. Tak, są to drobnostki, jednak czynią grę wspólnym przeżyciem, mającą własny czas i własne „rytuały”, oddzielające granie od innych czynności. Nie tylko pomaga to zbudować więź z dzieckiem, ale też sprawia, że gaming zyskuje w oczach dziecka znamiona czegoś specjalnego i wyjątkowego.

  1. Nie zmuszaj, nie nakłaniaj – proponuj

Jednym z najczęstszych błędów, jaki popełniają grający rodzice, jest (świadome lub nie) staranie się wymusić na dziecku, by grało w to, w co chcą rodzice, czy to ze względu na upodobania, czy też na przekonania związane z dopasowaniem gier do wieku dziecka. Efekty bywają różne, kończą się jednak często zniechęceniem dziecka. Pamiętaj, że to dziecko ma czerpać radość z gry, a nie Ty (choć jeśli czerpiecie ją wspólnie – tym lepiej). Jeżeli widzisz, że Twoja pociecha nie bawi się dobrze przy ledwo co zakupionej grze – zrezygnuj i zwróć ją (polecam tutaj kupowanie gier tam, gdzie taki zwrot jest możliwy), w zamian proponując młodemu pokoleniu inna produkcję. Początkowo będzie to oznaczało trochę pieniędzy „wyrzuconych w błoto”, jednak już po krótkim czasie dostrzeżesz prawidłowości, w co dziecku gra się najlepiej, co je interesuje, co inspiruje. Nie staraj się na siłę zachęcić pociechy do grania w grę tylko dlatego, że sam uznajesz ją za ciekawą i wartą sprawdzenia.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!