WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Podniebny samochód – AeroMobil – odfrunie w 2017 roku

Od kilku ostatnich lat można było zauważyć, że inżynierowie z czasem porzucili niektóre z projektów, początkowo uznawanych za efektowne, ale najwidoczniej jednak niezbyt potrzebne. Wydawało mi się, że do takich należała właśnie wizja latającego samochodu, ale AeroMobil pozbawił mnie takich podejrzeń.

Zapytacie – czym on właściwie jest? Otóż mówimy tutaj o jednym z chlubnych osiągnięć słowackiej myśli technologicznej, konstruowanym od wielu lat AeroMobilu – samochodzie, którego nietypową cechą jest to, że ma on wznosić się ponad ziemię. Założę się, że każdy, kto stał w korku dłużej niż dziesięć minut fantazjował na temat wehikułu, mogącego zwyczajnie „przeskoczyć” ten samochodowy sznur. Reprezentujący firmę CEO, Juraj Vaculik oraz jeden z kluczowych projektantów – Stefan Klein, wychodzą takim marzeniom naprzeciw, przedstawiając wizję komunikacji przenoszącej się z dotychczasowej płaszczyzny 2D do pełnego trójwymiaru.

am_foto_06

Wydawałoby się, że AeroMobil będzie skierowany przede wszystkim do grupy tych niezwykle bogatych uczestników ruchu drogowego i pod pewnym względem jest to prawdą. Z jednej strony, z pewnością nie będzie to pojazd przeznaczony dla obywatela zarabiającego nad Wisłą średnią krajową, bo mówi się wstępnie o cenie wynoszącej kilkaset tysięcy euro, ale z drugiej – zwykłe samochody z wyższej półki potrafią kosztować tyle samo, a przecież nie wzniosą się w powietrze. Dodatkowo – AeroMobil wymaga do poruszania się najzwyklejszej, bezołowiowej benzyny, co łagodzi zmartwienia dotyczące ewentualnych kosztów dodatkowych (15 litrów paliwa na godzinę lotu i 8 litrów na sto przejechanych kilometrów nie są jakimiś wygórowanymi liczbami).

Nikt nie może obiecać, że pierwsze modele tego pojazdu będą jeżdżącym i zarazem latającym ideałem (chociaż póki co, poruszanie się w obydwu płaszczyznach wychodzi im nieźle), ale niechaj dobrze o Słowakach zaświadczy fakt, że wciąż poszukują materiałów, które będą zachowywać wysoką odporność na uszkodzenia przy jednocześnie niskiej wadze. Może się dodatkowo wydawać, że Unia Europejska nie dawałaby AeroMobilowi zielonego światła, gdyby nie tkwiący w nim potencjał oraz bezpieczeństwo. Mobilność ma być jego podstawową zaletą: do rozpoczęcia lotu, słowacki pojazd potrzebuje niecałe dwieście metrów pasa startowego zrobionego z trawy, których utworzenie na autostradach nie powinno stanowić problemu.

Jeżeli chodzi o model sprzedaży, twórcy AeroMobila stosują podobną taktykę co niegdyś Tesla, kierując swoje pierwsze modele do majętnych pasjonatów, by postawić fundament marki i później kierować ją do nieco mniej wymagającej klienteli. Nie doczekamy się ich jednak przed rokiem 2017, bowiem właśnie wtedy planowane jest pierwsze wyfrunięcie AeroMobilów, ale jeśli czujecie się zainteresowani, pierwsze zamówienia powinny być przyjmowane już w przyszłym roku. Jedyne, co będziecie Wam potrzebne poza odpowiednią sumą pieniędzy, niedostępną dla przeciętnego zjadacza chleba, to uprawnienia do pilotowania LSA, czyli lekkich samolotów sportowych.

Ciężko jednak nie odnieść wrażenia, że ten efektownie wyglądający pojazd może podzielić losy swoich poprzedników, nad którymi naukowcy z całego świata pracują już od kilkudziesięciu lat. Tym razem wizja wehikułu, który płynnie przechodzi między jazdą po drodze i lataniem nad nią, spędza sen z powiek właśnie Słowakom i chciałoby się zapytać, jakie mają oni szanse przekonać do swojego produktu szerokie grono konsumentów i wprowadzić nas w nową komunikacyjną rzeczywistość?

Źródło: engadget.com