Wbrew pozorom nikt nie jest bezpieczny w internecie, nawet funkcjonariusze policji. Dowodem na to jest włamanie hakerów do komputerów na komisariacie w Maine, które wymusiło na funkcjonariuszach zapłacenie okupu w bitcoinach.

Sytuacja brzmi naprawdę, naprawdę komicznie, bo w końcu to policja powinna bronić mieszkańców, a tymczasem ona sama nie była w stanie odpowiednio zabezpieczyć swoich danych. Szeryf został zaatakowany przez wirusa zwanego „ransomware”, który nie przestanie działać tak długo, aż zostanie opłacony okup. Złośliwe oprogramowanie zablokowało dostęp do ważnych danych, gromadzonych na komputerach placówki. Hakerzy zażądali 200 funtów brytyjskich w bitcoinach. Nie są to wielkie pieniądze, lecz fakt ten prawdopodobnie nie zmniejsza upokorzenia doznanego przez bezradnych policjantów.

Dodatkowo normalną praktyką jest to, że posterunki policji połączone są ze sobą wewnętrzną siecią informatyczną. Procedurę tę wprowadzono po to by polepszyć przepływ informacji dotyczących np. śledztw. Zwykle jest to wielkie ułatwienie, lecz w tym przypadku, atak cyberprzestępców spowodował znaczne koszty, gdyż zainfekowane zostały komputery w aż czterech miastach. Normalnie w takich wypadkach zadziałać powinno przywrócenie kopii zapasowej danych serwerów. Niestety, jak na złość inny serwer odpowiedzialny za przechowywanie backupów w tym momencie po prostu nie działał. Dlatego policja została zmuszona do opłaty okupu. Hakerzy, których do tej pory nie ujęto, musieli się nieźle przy tym wszystkim uśmiać.

źródło: technewstoday; zdjęcie: gestion.pe

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!