Ciężko nie odnieść wrażenia, że we współczesnym świecie urządzenia stacjonarne są wypierane przez ich przenośne substytuty: smartfony są nieodłącznym elementem wyposażenia niemal każdego człowieka, a czasem nie czujemy nawet potrzeby, aby odpalać normalny komputer. Istnieją jednak państwa, w których obecność komputerów jest bardzo ograniczona.

Mimo tego, że możemy odnaleźć terenach oddalonych od cywilizacji liczne ekrany, do niewielu z nich podpięte są komputery. Powodów jest wiele: problemy z dostarczeniem prądu, zasięgiem internetu czy brak pieniędzy. Matt Dalio, CEO firmy Endless Computers, chce położyć temu kres za pomocą jednego projektu: uproszczonego, ale wciąż solidnego i przystępnego cenowo urządzenia celującego w rynek, na którym zainteresowanie komputerami dopiero wzrasta.

Dalio powiedział CNN, że podczas jednej ze swoich podróży wpadł na pomysł stworzenia urządzenia, którego cena miałby zamknąć się w 169 dolarach. Zauważył bowiem wtedy, że np. w Indiach, w wielu domach pomimo obecności ekranu HD, nie ma żadnego komputera.

Pomimo tego, że smartfony mogą dominować na rynku, komputer ciągle pozostaje rzeczą, przy której siadamy każdego dnia, aby zyskać dostęp do tzw. gospodarki opartej na wiedzy. Jedynymi różnicami między współczesnym telefonem a pecetem jest monitor, klawiatura, mysz i system operacyjny.

Niezależnie od wielu prób zagwarantowania taniej i wydajnej technologii do rozwijających się części świata, ponowne zaprojektowanie komputera stacjonarnego może być największym wyzwaniem tego typu. Proces twórczy trwa już ponad trzy lata i Dalio ubolewa, że dopiero teraz zaczyna rozumieć pewne rzeczy.

Na początku mieliśmy zamiar skorzystać z Androida, oprzeć jego pracę o procesor ze smartfona. Co może pójść nie tak, myśleliśmy… kiedy zagłębiliśmy się w kwestie sprzętowe pomyśleliśmy to samo. Prawdziwe problemy zaczęły się jednak, kiedy odkryliśmy, że żaden z istniejących systemów operacyjnych nam nie pasuje.

Windows był zbyt drogi, wykluczony do współpracy z tanimi procesorami, Android nie pasował jako oprogramowanie dla komputera, Linux był nadmiernie skomplikowany, a Chrome wymagał łączności. Twórcy uznali, że muszą zbudować system operacyjny od nowa. Aby to osiągnąć, uruchomili kampanię na Kickstarterze, dzięki której z łatwością osiągnęli kwotę ponad 100 tysięcy dolarów. Dzięki temu sprzedaż ruszy już w maju. Endless będzie mógł pracować na niepewnych źródłach energii, a jego software oparty jest na kombinacji różnych aplikacji. Na rynku pojawią się dwie wersje, obydwie wyposażone w 2GB RAMu, z dyskiem o pojemności 32 lub 500 GB.

Cel? Ułatwianie korzystania z uciech internetu konsumentom, którzy znajdują się na skraju jego zasięgu. Każdy model ma zainstalowaną encyklopedię, przepisy, zbiór wykładów, czy informacje zdrowotne. Planowana jest również aplikacja, która pomagałaby przy uprawie roli lub hodowli zwierząt, podsuwając rozwiązania konkretnych problemów, jak choćby choroba krowy.

Biorąc pod uwagę, że poza dostępem do komputerów pozostaje 5 miliardów ludzi, Endless ma potencjał, aby uszczęśliwić choćby jakąś część tej populacji. Twórcy zdają sobie sprawę, że mimo usilnych starań ich produkt może nie być najtańszym na rynku, ale mimo tego uważają go za najbardziej odpowiedni i opłacalny.

 

Źródło zdjęcia: edition.cnn.com

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej