Już od pewnego czasu media plotkowały o nowym produkcie tworzonym przez firmę jednego z najpopularniejszych biznesmenów naszych czasów. Jak niedawno pisaliśmy, na specjalnym evencie p.t. „The Missing Piece” wszystko miało zostać ujawnione. I rzeczywiście, w nocy z 30 kwietnia na 1 maja Elon Musk zaprezentował nowy produkt, który – według niego – zmieni świat na lepsze.

The Missing Piece” – nazwa ta ma znaczenie symboliczne. Tytułowy „brakujący element” jest czymś czego do tej pory nie odkryliśmy w wielkim światowym równaniu energetycznym. Aż do teraz. Na specjalnym wydarzeniu, które można było obejrzeć na całym świecie poprzez streaming, podczas ciekawego widowiska pełnego światła i dźwięku zaanonsowane zostały baterie litowo-jonowe Powerwall. Według zapewnień twórcy, te spore akumulatory zrewolucjonizują dostarczanie energii, głównie ze względu na swoją cenę (cztery razy niższą niż podobne, obecnie dostępne na rynku) oraz możliwość ładowania ich bezpośrednio za pomocą energii słonecznej.

CDvP5SVUkAEL-UV.jpg large

Modele będą dwa, wersja 7kWh (kilowatogodziny) za ok. 3 tysiące dolarów, oraz 10 kWh za 3.5 tysiąca. W przeliczeniu wychodzi mniej więcej 250 dolarów za kilowatogodzinę – a w chwili obecnej cena rynkowa wynosi tysiąc dolarów.

Jak Tesli udało się osiągnąć tak niską cenę? Według Muska jest to możliwe dzięki wykorzystaniu budowanej właśnie w Nevadzie tzw „Gigafabryce”, w której te niklowo-jonowe cudeńka będą tworzone masowo, na skale przemysłową – mało tego, firma planuje wyprodukować ich tyle w ciągu roku, ile zostało wytworzone na całym świecie w 2013!

Przyczyna tak potężnego nastawienia na produkcję masową jest według charyzmatycznego twórcy Tesli prosta – chodzi o jak najszybsze przestawienie się na odnawialne źródła energii. Dwa miliardy Powerpacków (Powerpack to zestaw kilku działających razem akumulatorów Powerwall) byłyby w stanie całkowicie zaspokoić potrzeby całego świata, wystarczyłoby na oświetlenie budynków, wprawienie w ruch maszyn, samochodów, wszystkiego. Brzmi niewiarygodnie, ale biorąc po uwagę, że po świecie w 2009 roku jeździł „zaledwie” miliard samochodów (teraz oczywiście nieco więcej) staje się to bardziej prawdopodobne. Czy ten ambitny plan dojdzie do skutku? Czas pokaże.

[źródło: popsci.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!