Po wielu latach obecności na rynku, w Bugatti w końcu zdecydowano się wypuścić budżetową wersję swoich super-samochodów, na którą będzie stać każdego Polaka.

To, oczywiście, taki przedwczesny Prima Aprilis. Bugatti ani śni się odchodzenie od cech, które ustanowiły ich markę popularną, a więc przede wszystkim od szaleńczej mocy i futurystycznego wyglądu. Nowy Chiron tylko to potwierdza.

Niektórzy spekulowali, że w związku z ostatnimi uderzeniami, jakie przyjmować musi Volkswagen za zatajanie prawdziwych danych o zanieczyszczaniu środowiska, przyszłość Bugatti również stanęła pod znakiem zapytania. Całe szczęście, następca Veyrona został potwierdzony na poniedziałkowych targach motoryzacyjnych w Genewie – jego nazwa to Chiron.

Nazwany po pochodzącym z Monako kierowcy, Louisie Chironie, nowy pojazd będzie kosztował 2,6 miliona dolarów, nie licząc jeszcze opodatkowania. Na pokładzie tej rakiety znajdziemy wyśrubowaną wersję ośmiolitrowego silnika W16 z turbodoładowaniem, co powinno zagwarantować 420 km/h prędkości maksymalnej.

Jest to wynik bardzo przyzwoity, biorąc pod uwagę, że nie rozmawiamy tutaj o typowym samochodzie wyścigowym. Wnętrze jest połączeniem skóry i aluminium, a twórcy chcą dać gwarancję, że mimo gigantycznej mocy drzemiącej w bebechach Chirona, wcale nie będzie trzeba nadzwyczajnych umiejętności, aby tą bestią kierować.

Na świecie zjawi się 500 wybudowanych we francuskiej fabryce w Molsheim Chironów – wygląda na to, że jedna trzecia pojazdów już znalazła swoich nowych właścicieli. Dementuję jednak plotki, jakoby miał to być ktoś z naszej redakcji.

17_CHIRON_bugatti-line_WEB.0-980x653 02_CHIRON_34-front_WEB.0-980x654 20_CHIRON_steering-wheel_WEB.0-980x653

[źródło i grafika: arstechnica.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej