Francuscy wirusolodzy, badający fragmenty wiecznej zmarzliny pochodzące z Syberii, planują odmrożenie i namnożenie pochodzącego sprzed 30 tysięcy lat gigantycznego wirusa. Gigantycznego oczywiście w porównaniu do większości swoich pobratymców – osiąga on wymiary niewiele ponad pół mikrona, czyli niewiele ponad jedną dwumilionową metra.

Prehistoryczny olbrzym nazwany został Mollivirus sibericum, czyli „miękki wirus z Syberii”. Co ciekawe, jest to nie tylko czwarty gigantyczny wirus odkryty w tym stuleciu, ale również drugi odkryty przez ten sam zespół… w tej samej próbce zmarzliny. Poprzedni, Pithovirus sibericum został rozmrożony w zeszłym roku. Ktoś złośliwy mógłby uznać, że Francuzi umyślnie dawkują swoje odkrycie, żeby uzyskać więcej publikacji i mieć labę na najbliższe kilka lat.

To, co jednak najbardziej ciekawi w rozmrożonym wirusie, to nie jego rozmiar, ale potencjalna chorobotwórczość. Odkrywcy zarzekają się, że nie będą próbowali przywrócić go do działania (bo „życie” w przypadku wirusa to za dużo powiedziane), dopóki nie upewnią się, że jest całkowicie niegroźny. Zakładając nawet, że faktycznie, Mollivirus sibericum okaże się równie niegroźny jak wcześniejszy Pithovirus sibericum, to obecne rozważania przypominają nam o jednej ważnej kwestii.

Co roku globalna temperatura się podnosi, co będzie skutkowało powolnym rozpuszczaniem najbardziej wysuniętych na południe obszarów wiecznej zmarzliny. Naruszenie prehistorycznej zlodowaciałej gleby będzie również powodowane przez coraz intensywniejsze prace wydobywcze prowadzone na północy. Obudzonych w ten sposób wirusów nikt nie będzie sprawdzał na okoliczność ich potencjalnej szkodliwości przed wypuszczeniem na wolność.

[źrólo i grafika: sciencealert.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!