Dwa dni temu brytyjska policja dosadnie udowadniała ludziom, że jazda coraz bardziej popularnym urządzeniem  – podobnym do hoverboarda utrzymującym balans skuterem – jest niestety nielegalna. Głupota, czy słuszna decyzja?

Prasa umieściła zmyślną maszynkę w kategorii „hoverboard”, niestety błędnie bo to słowo oznacza bardziej latające deskorolki, coś w stylu deski na której śmigał Marty McFly w Powrocie do Przyszłości. Warto przyjrzeć się samemu problemowi regulacji prawnych skutera, który powoli staje się ciekawą alternatywą komunikacyjną. The Metropolitan Police (Metropolitalna Służba Policyjna) wskazała sekcję 72 Ustawy o Autostradach 1835, która kategoryzuje osobiste transportery (takie jak Segwaye) jako pojazdy silnikowe, podporządkowane prawom obowiązującym na danych drogach.

Oznacza to, że do posiadania takiego wehikułu potrzebne jest prawo jazdy, a także dowód rejestracji – a i wtedy będzie można nim śmigać jedynie po publicznych drogach. Tak jest, drogach – z potencjalnej listy miejsc „wypadają” automatycznie chodniki, co jest decyzją dosyć logiczną, gdyż segwayopodobne pojazdy potrafią być niebezpieczne dla przechodniów, szczególnie gdy są pod kontrolą amatora.

https://twitter.com/MPSSpecials/status/653250273440346112/photo/1?ref_src=twsrc%5Etfw

Powiązanie z Segwayem jest tutaj bardzo na miejscu – zdecydowanie bardziej jest zgodne z prawdą niż to, które próbuje przeforsować brytyjska prasa. Anglicy usilnie korzystają z terminu „hoverboard”, udowadniając jedynie swoją nieznajomość klasyki filmowej przełomu lat 80 i 90.

[źródło: mirror.com.uk; zdjęcie: androidtvboxes.ie]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!