WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Programista lepiej pracuje kiedy nikt po nim nie poprawia

Firma Yahoo przechodziła w ostatnim czasie restrukturyzację, w wyniku której stworzono dział odpowiadający za akcje chińskiej Alibaba Group. Jednak w cieniu zmiany interesującej rynki finansowe w firmie przeprowadzona została o wiele ważniejsza i odważniejsza reforma. Krok ten uznać można za rewolucyjny i szokujący, zwłaszcza, że mówimy o korporacji. Zlikwidowano dział kontroli jakości napisanego przez programistów kodu.

Dotychczas, jak w każdej szanującej się firmie, kod tworzony przez programistów trafiał do działu kontroli jakości, który miał za zadanie przemaglować go i przejrzeć na wszystkie strony aby upewnić się, że program trafiający do klienta będzie działać prawidłowo. W Yahoo ktoś jednakże wpadł na genialny w swojej prostocie pomysł. Zlikwidowano całkowicie dział kontroli jakości, a programistom powiedziano, że kod ma działać i kropka.

Jak nietrudno się domyślić, reakcje w firmie na taki przewrót były zróżnicowane. Wielu pracowników obawiało się, że konieczność samodzielnego testowania napisanego przez siebie kodu oznaczać będzie sporo więcej pracy a być może nawet przerośnie możliwości niektórych osób. Szybko jednak okazało się, że poszczególne zespoły programistów, mając po dziurki w nosie testowania swoich arcydzieł, zaczęły tworzyć dla siebie narzędzia do automatyzacji procesu kontroli jakości.

Kontrola jakości została w dużym stopniu zautomatyzowana, wyeliminowano trudności w komunikacji pomiędzy autorami kodu a kontrolą jakości i oczywiście teraz kontrola przeprowadzana jest przez osoby, które dobrze znają kod i rozumieją wszystkie jego zawiłości i dziwne optymalizacje – w końcu same go napisały. Efektem nowej polityki zarządzania jakością okazało się – paradoksalnie – zmniejszenie ilości błędów w nowym kodzie.

[źródło i grafika: spectrum.ieee.com]