Wkrótce do wykrywania ruchu i jego analizy, nie będzie potrzeba taszczyć ze sobą masy elektroniki w postaci smartfonów czy innych. Żeby zmierzyć ile przemierzyliśmy podczas codziennej sesji biegania, wystarczył będzie tylko mały chip ulokowany gdzieś w kieszeni koszulki. 

mCube stworzyło chip, który jest w połowie tak duży jak współczesne akcelerometry. Ma dosłownie parę milimetrów wzdłuż i wszerz. Widzicie zresztą na zdjęciu jak duży jest w porównaniu do monety. Co ciekawsze, są efektywniejsze i tańsze od współcześnie znanych nam rozwiązań. A to dlatego, że integrują urządzenie mechaniczne do wykrywania ruchu oraz układ przetwarzający sygnał w jednym układzie scalonym. Poza tym firma już postarała się, żeby te cudeńko dostało się do wszystkich większych producentów elektroniki w Chinach.

Dobra, ale co ma z tego zwykły Kowalski? Taki mały i tani chip można zatem zaimplementować do każdego urządzenia. Najtańszy telefon, mikrofalówka, drukarka, zamrażarka – wszystko może w tym momencie wykrywać ruch dzięki takiemu rozwiązaniu. mCube jednak zależy, żeby rozwiązanie te wszczepić do zwykłych ubrań. Sprytnie wszczepiony układ nawet nie dałby po sobie poznać, że jest. Wyobraźcie sobie, że każde uderzenie nogą w piłkę lub zamach kijem golfowym mogłoby być w moment analizowane. Wystarczyłby smartfon, który odbierałby dane od urządzenia. Treningi stałyby się prostsze.

Ten mały chip wydaje się być śmiercią dla wszelkich żyroskopów. Fajnie byłoby, gdybym mógł w każdej chwili w swoim telefonie sprawdzić ile kalorii udało mi się spalić. Niezależnie, czy robiłbym pranie czy jeździł na rowerze. Wyobrażam sobie też, że w przyszłości do odblokowania tabletu potrzeba będzie karkołomny krok w stylu break-dance. Z tym ostatnim chyba przesadziłem.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!