W 2014 amerykański niszczyciel rakietowy USS John Paul Jones zapisał się w dziejach marynarki wojennej. Podczas przeprowadzanych testów jeden z wystrzelonych pocisków pozahoryzontalnych woda-powietrze Standard Missile 6 (SM-6) trafił w cel znajdujący się w rekordowej odległości. Dokładnych danych odnoszących się do zasięgu rakiet nie ujawniono ze względu na tajemnicę wojskową.

Amerykańska marynarka wojenna nie zamierza na tym zakończyć. Produkowany przez koncern Raytheon SM-6 zmodyfikowany ma zostać do roli naddźwiękowego pocisku przeciwokrętowego. Sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych, Ashton Carter potwierdził, że rakieta tego typu mogłaby osiągać cele oddalone nawet o 200 mil morskich.

gallery-1455122039-sm6

Innowację można interpretować jako odpowiedź na nowe inwestycje Marynarki Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Dodatkowy zasięg pozwoliłby utrzymać przeciwnika w większej odległości, co dla – wyposażonej w liczne lotniskowce – US Navy byłoby szczególnie korzystne. Przeciwokrętowy pocisk dalekiego zasięgu  AGM-158C – nad którym również trwają prace – ma oferować w tym zakresie jeszcze większe możliwości. Niemniej, SM-6, osiągający maksymalną prędkość 3.5 Macha będzie dla amerykańskich krążowników i niszczycieli znacznie lepszą bronią, niż stosowane obecnie pociski Boeing RGM-85 Harpoon, które pamiętają jeszcze późne lata siedemdziesiąte. Jak twierdzi Michael Campisi, starszy dyrektor programu z firmy Raytheon, zmodyfikowany SM-6 najprawdopodobniej będzie posiadał taką samą głowicę oraz system naprowadzający jak jego wersja przeciwlotnicza. Ma bowiem sprawdzać się jako pocisk wielozadaniowy.

SM-6 będzie również posiadał zdolność współpracy sieciowej. Idea Naval Integrated Fire Control Counter -Air (NIFC-CA) przewiduje scenariusze, w których dane z sensorów poza okrętem przekazywane są pomiędzy poszczególnymi mechanizmami uczestniczącymi w sieci. Przykładowo, dane z systemu naprowadzającego Northrop Grumman E-2D Advanced Hawkeye mogłyby zostać przekazane SM-6, który w efekcie mógłby z łatwością dosięgnąć cel znajdujący się poza bezpośrednim zasięgiem okrętu.

Jeśli rozwiązanie sprawdzi się w praktyce, bardzo możliwe, że wkrótce potencjalni przeciwnicy USA będą musieli się nauczyć radzić z naddźwiękowym pociskiem o zasięgu rzędu 200 mil morskich.

[źródło i grafika: popularmechanics.com]