Ash of Gods: Redemption to turowa gra strategiczna z drobnymi elementami karcianki, produkcji studia AurumDust, której akcja odbywa się we wzorowanym na średniowieczu, lekko fantastycznym (bo z wszechobecną magią, lecz bez wróżek, krasnoludów czy innych typowych dla fantastyki stworów) świecie. Fabuła koncentruje się wokół rychle nadchodzących żniw, czyli zagłady z rąk bliżej nieokreślonej, złowrogiej rasy. Najmocniejszym i najgłośniej zapowiadanym elementem rozgrywki Ash of Gods: Redemption ma być odważna narracja, gęsty klimat i stale zmieniająca się ścieżka fabularna, całkowicie zależna od podejmowanych przez gracza decyzji.

Oddana mi do dyspozycji przedpremierowa wersja gry Ash of Gods: Redemption kończy się na bardzo wczesnym etapie rozgrywki. Mimo to prezentuje większość z zapowiadanych wcześniej rozwiązań. Ukazany zostaje ogólny zarys fabularny świata, jak i głównego bohatera, który będzie się musiał zmierzyć z nadchodzącą apokalipsą. Od samego początku gra daje do dyspozycji tryb single player (tryb multiplayer  w wersji przedpremierowej jest całkowicie niedostępny), podzielony na Classic i Story Mode.

O ile ten pierwszy to po prostu zwykły tryb single player, dający do dyspozycji wciągającą ścieżkę fabularną wraz z turowymi potyczkami o zbalansowanym poziomie trudności, o tyle ten drugi niemal całkowicie eliminuje konieczność staczania potyczek, całkowicie je automatyzując i dając bohaterom nadludzkie siły. Dzięki temu Story Mode pozwala w pełni utonąć w ścieżce fabularnej i dojrzałej narracji z dobrze budowanym napięciem, zostawiając graczowi jedynie dokonywanie wyborów moralnych i popychanie historii do przodu, przez przechodzenie kolejnych cutscenek i okienek dialogowych.

Ash of Gods: Redemption – przedsmak dojrzałej przygody

Przedpremierowa wersja kończy się na dość wczesnym etapie fabularnym, więc nie daje w pełni sprawdzić jak w dłuższej perspektywie odbijają się dokonywane przez gracza wybory. Pozwala jednak poczuć przedsmak tego, co zastaniemy w wersji finalnej. Bardzo pozytywnie zaskakuje „żywość” dialogów i elastyczność samych ich zakończeń. Rozmowa może potoczyć się zupełnie inaczej, w zależności od tego jakie opcje dialogowe wybierzemy. Raz odpowiemy wymijająco, raz z sarkazmem, raz z bolesną szczerością, wywołując zupełnie skrajne reakcje u naszego rozmówcy.

Wersji przedpremierowej nie udało się ustrzec przed paroma błędami. Najbardziej uciążliwe (choć do przeżycia) są obecnie problemy z tłumaczeniem i wybranym językiem rozgrywki, który w zależności od własnego kaprysu, mimo wybranego języka angielskiego, co jakiś czas losowe zdania wyświetla w języku rosyjskim. Lecz z pewnością problem ten zostanie rozwiązany w wersji finalnej.

Ręcznie rysowana oprawa graficzna, wsparta ścieżką dźwiękową skomponowaną przez Adama Skorupę, Krzysztofa Wierzynkiewicza i Michała Cieleckiego (czyli osoby odpowiedzialne m. in. za soundtrack gry Wiedźmin) po wymieszaniu z turowym systemem walki, dojrzałą narracją i ścieżką fabularną żywo reagującą na dokonywane przez gracza wybory moralne, dają całkiem łakomy kąsek, nie tylko dla fanów gier fabularnych. Zaprezentowany w wersji przedpremierowej ułamek czekającej nas przygody, nie pozostawia nic innego, jak tylko szykować portfel i czekać na premierę – ta odbędzie się już w tym miesiącu.

 

Gra testowana była przy użyciu karty graficznej ASUS GeForce GTX 1080 ROG STRIX OC 8GB. Dziękujemy firmie ASUS za udostępnienie egzemplarza! 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!