Nie jest tajemnicą, że przeglądarka wywodząca się spod skrzydeł giganta z Mountain View jest pożeraczem pamięci RAM oraz baterii. W związku z tym problemem, Google zaprezentowało nową funkcję, mającą na celu automatycznie zatrzymywać „nieważne” elementy flash na stronach www. W końcu!

Pamiętacie te czasy, kiedy wszyscy uciekali od Firefoxa do Chroma? Gdy tylko usłyszałem o planach Google od razu zacząłem monitorować plany wydania pierwszej wersji przeglądarki. Była bardzo ograniczona, pusta wręcz… jednak miała wielką przewagę nad przeładowanym Firefoxem – była piekielnie szybka!

Z czasem ekosystem Chrome’a zaczął się rozrastać i zostaliśmy z tym, co znamy teraz – wygłodniałym potworkiem mającym nieustającą chrapkę na wolne zasoby pamięci RAM w naszych urządzeniach.

chrome

Kiedy wejdziesz na stronę która działa we Flashu, program „inteligentnie” zablokuje te elementy które nie są najważniejsze dla jej działania (jak np. animacje), pozostawiając jednocześnie newralgiczną zawartość (jak np filmy), która będzie odtwarzana bez żadnych przeszkód. Jeśli przypadkowo spauzujemy coś, co cię zainteresuje, [po prostu wznowisz to jednym kliknięciem.

Deaktywacja wtyczek Flash do czasu kliknięcia ich przez użytkownika nie jest oczywiście nowym pomysłem, ponieważ od dawna istniały dodatki do przeglądarek umożliwiające takie akcje, jednak Google obiecuje że dzięki wbudowaniu tego systemu bezpośrednio w przeglądarkę spadnie pobór pamięci oraz przeciętny użytkownik najzwyczajniej w świecie nie zauważy, że coś się zmieniło.

Li nie podał żadnych konkretnych danych dotyczących chociażby poprawy życia baterii przy wykorzystaniu Flash blokera, jednak ludzie korzystający z tych dodatków twierdzą, że w przypadku laptopów zyskiwali mniej więcej 10-20% dodatkowego życia baterii.

[źródło i grafika: gizmodo.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej