Satelity to podstawa współczesnej telekomunikacji, odpowiadając za monitorowanie Ziemi, transmisje telewizyjne czy ten prowadzący nas po drogach głos, każący nam skręcić w drogę której jeszcze nie zbudowano. Firma Terran Orbital pracuje nad kolejnymi sposobami przekazywania danych przez te orbitujące maszyny.

CEO Terran Orbital, Anthony Previte uważa, że przyszłość należy do dużych „chmur” niewielkich nano-satelit, posiadających  napędzane za pomocą baterii sensory, które przekazywałyby dane przez tanie, lecz stabilne połączenia. Jako przykład, dzięki któremu można łatwiej zrozumieć tę ideę, porównano ją do sieci stacji benzynowych. Jeżeli każda z nich miałaby czujniki zamontowane we wszystkich pompach, to gdyby zdarzył się problem z niedoborem paliwa w jednej części kraju, informacja ta zostałaby błyskawicznie przekazana do najbliższego satelity, a następnie przekierowana do rządu, któremu pozostałoby jedynie przetransportowanie benzyny do odpowiedniego miejsca.

Nano-urządzenia miałyby orbitować na wysokości 600 kilometrów ponad równikiem, czyli bardzo nisko w porównaniu ze standardowymi satelitami, które latają na wysokości ok. 36 tysięcy kilometrów. Z czasem, satelitom tego typu doszłyby nowe zadania, takie jak np. monitorowanie obszarów, gdzie wydarzyła się jakaś katastrofa. Dla przykładu: następuje wyciek oleju w Zatoce Meksykańskiej – samolot zrzuca do oceanu odpowiedni sensor, który w czasie rzeczywistym rejestruje i przekazuje do nano-satelity dane na temat rozprzestrzeniania się plamy i jej wpływu na środowisko. Brzmi ciekawie?

[źródło: eteknix.com, zdjęcie: gizmag.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej