WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Bez kategorii

Rdzenni Amerykanie walczą z polityką „prawdziwych imion” Facebooka

Jakiś czas temu Facebook wprowadził zmiany, które wymagają od użytkowników podawania autentycznych danych osobowych. Zatem, jeśli zamiast Karol, dasz sobie na imię „BatmanSupermanFlash” to niestety, ale musisz liczyć się z banem.

Jak w ogóle mechanizm ten działa w praktyce? Załóżmy, że ktoś ma nierealne imię i bardzo nam to przeszkadza. Wystarczy zgłosić taką osobę na Facebooku, przy okazji wskazując, iż nie podała ona swoich prawdziwych danych. I jeśli takich zgłoszeń zbierze się więcej, administratorzy wkraczają i najczęściej taką personę banują. Łatwo zatem wywnioskować, że takim sposobem można dyskryminować niektóre mniejszości.

Wymóg stosowania prawdziwych imion jest w teorii całkiem rozsądnie napisany i przydaje się w walce z przestępczością. Z drugiej strony łatwiej nam znaleźć kolegę ze starej, szkolnej ławki, kiedy na Facebooku nazywa się „Jan Nowak”, a nie „Tytanowy Janusz”. Niestety, mechanizm, który odpowiada za banowanie nieprzestrzegających zasad osób jest po prostu zły. Najlepszym dowodem na to jest przypadek rdzennej Amerykanki, pani Dany Lone Hill, której Facebook nie przywrócił konta, pomimo faktu, iż podała swoje prawdziwe dane. Ludzie Zuckenberga nie chcieli przyjąć tego, że owa pani ma tak naprawdę na imię Lakota, bowiem zostało jej ono nadane przez dziadka. Jest to jej autentyczna, plemienna godność. Cała ta afera miała miejsce już jakiś czas temu i Dana odzyskała dostęp do swojej tablicy, ale osiągnęła to tylko dzięki rozgłosowi medialnemu. A nie każdy taki rozgłos jest w stanie osiągnąć.

Electronic Frontier Foundation (organizacja, która walczy o wolności obywatelskie w elektronicznym świecie) stwierdziła, że Facebook uzyskuje skutek przeciwny do zamierzeń. Przede wszystkim powinniśmy być ostrzeżeni przed nadchodzącym banem i przynajmniej dać czas do dostarczenia dowodów na swoją tożsamość, a nie od razu karać nieświadomych użytkowników. Poza tym sam proces podawania danych, a tym bardziej odbanowania jest zbyt skomplikowany, powinien być prostszy. Facebook powinien też lepiej sprawdzać większe fale zgłoszeń. Jeśli nie, to serwis ten dalej może być wykorzystywany do nękania mniejszości. W tym przypadku – następnych pokoleń rdzennych Amerykanów.

[źródło: engadget.com; obrazek: troyann.pl]