Kontrowersje – tak w łagodny sposób można opisać wydarzenia jakie miały i po części jeszcze mają miejsce w przypadku gry #Driveclub. Obiecywano dużo, łącznie z darmową wersją gry dla użytkowników, a jak jest w rzeczywistości?

Początkowo Driveclub ukazać się miało w tym samym czasie, co premiera Playstation 4. Niestety, projekt jednak przerósł twórców. Chociaż zapowiedzieli, że jest to spowodowane koniecznością dopracowania dzieła, nie uspokoiło to za bardzo graczy. Czekanie na ten tytuł miał umilić fakt, że ukaże się on w ramach programu Playstation Plus. Miała to być lekko okrojona wersja, ale nie demo tylko pełnoprawna wersja z niedostępną częścią zawartości. Nie wszystko potoczyło się jednak tak jak sobie to wyobrażaliśmy.

driveclub-screen-23-ps4-us-26aug14

W grze mamy do dyspozycji jednoosobowe tryby: Tour i Wyzwań oraz zmagania Multiplayer’owe. Za zrealizowanie określonych celów w grze, niezależnie od trybu, dostajemy punkty sławy. Za nie awansujemy na wyższy poziom. Za niesportowe zachowanie (stłuczki, zjechanie z trasy, ścięcie zakrętu) dostajemy kary, co spowalnia nasz awans. Taki system kar i nagród nie zawsze działa najlepiej. Często gra nalicza kompletnie absurdalne kary lub przydziela bezsensownie wysokie premie, całkowicie nieadekwatne do naszych wyczynów na torze. Punkty zbieramy również na chwałę naszego klubu. Tytułowy Driveclub to grupa minimum dwóch graczy – w ramach której walczymy o jak najlepsze miejsca w rankingach. Dodatkowo, kiedy zdobywamy wyższe poziomy klubu, odblokowujemy niedostępne wcześniej samochody.

driveclub-screen-15-ps4-us-26aug14

I tutaj dochodzimy do miejsca, w którym na usta cisną się wyłącznie przekleństwa i to w dodatku te najcięższego kalibru. Premierze gry towarzyszyły kolejne, wspomniane już na wstępie, kontrowersje. Serwery nie wytrzymały zainteresowania ze strony graczy, co poskutkowało wyłączeniem wszystkich multiplayerowych zawartości (zarówno rozgrywka PvP jak i wszystkie zestawienia). Tą jedną wpadką Evolution Studio najprawdopodobniej zamordowało ten tytuł. Graczom pozostało wyłącznie walka w trybie single player.

Sposób przedstawienia wyścigów w trybie Tour przywiódł mi na myśl gry na smartfony. Naprawdę. Menu wygląda jakby żywcem wycięte z Angry Birds czy Cut the rope. Uczucie to znacznie potęguje sposób „zaliczania” wyścigów. W zależności jak się spiszemy w danych zawodach, to tyle gwiazdek dostajemy. Ponadto wszystkie dostępne wyścigi ułożone są stopniem trudności od rookie do pro. Ukończenie wyścigów na jedną gwiazdkę nie stanowi większego problemu. Jednak jeżdżąc w ten sposób szybko okazuje się, że ilość uzyskanych gwiazd nie gwarantuje nam odblokowania kolejnych etapów Tour. Przez pierwszą godzinę, może dwie zabawa z trybem single jest zdecydowanie zbyt prosta (chociaż wymasterowanie nawet początkowych tras na trzy gwiazdki nie przychodzi wcale łatwo), jednak gra stopniowo zwiększa nam poziom trudności stając się z czasem przyjemnie wymagającą.

driveclub-screen-16-ps4-us-26aug14

W czasie kampanii reklamowych Driveclub promowano jako pogromcę tytułów od konkurencji. Takie stwierdzenia były zastosowane nieco nad wyraz, ponieważ większość pozycji, do których przyrównywano ekskluzywne wyścigi na PS4, to zupełnie inna bajka jeżeli chodzi o rozgrywkę. Dzieło Evolution Studios to arcade’owe wyścigi z krwi i kości. Mapy, na których przychodzi nam się ścigać cieszą oko, co rusz urozmaicając widoki np. wzlatującymi balonami, przelatującymi nad trasą ptakami czy promieniami zachodzącego słońca. Sprawdza się zmienna pora dnia na niektórych mapach, chociaż kompletnie nierealna, fajnie sprawdza się jako urozmaicenie poznanych już tras.

driveclub-screen-32-ps4-us-26aug14

Teoretycznie dostępnych tras jest stosunkowo dużo, jednak większość z nich jest niewielką modyfikacją poprzednich, przez co przeżywamy swoiste deja vu. Ilość dostępnych aut jest zadowalająca i tylko zadowalająca. Kolejne fury odblokowujemy w trakcie osiągania kolejnych poziomów gracza, bądź klubu (o ile zadziałają funkcje sieciowe). Równie dobrze, co trasy prezentują się samochody i ich wnętrza zostały oddane z detalami. Samochody możemy ozdobić naszymi klubowymi barwami. Chociaż rozumiem ideę przybierania barw, które bronimy walcząc z innymi graczami, to w praktyce nieco szpeci to znane modele i marki.

Maksymalnie zręcznościowe doświadczenia z rozgrywki potęgują również takie sytuacje (mniej przyjemne) jak np. tunelowy charakter tras. Piękne austriackie polany, piękne otwarte przestrzenie tuż obok trasy okazują się ograniczone niewidzialnymi ścianami. Z jednej strony nie powinniśmy mieć pretensji, bo gracz powinien jechać po zaplanowanej trasie, ale aż tak ewidentne „wrzucanie” gracza z powrotem na odpowiednią drogę psuję momentami doznania. Jeżeli zdarzy się ściąć zakręt, nawet w sytuacji, kiedy np. nie zyskujemy na takim zabiegu żadnego miejsca jest karane nie tylko odjęciem punktów sławy w danym wyścigu, ale również ograniczeniem naszej prędkości na parę sekund. Podcina to trochę skrzydła, bo chociaż na pewno w dużej mierze eliminuje kombinatorów, to jednak zmniejsza możliwości do ogrywania danego wyścigu na nowy sposób.

driveclub-screen-07-ps4-us-26aug14

Co złośliwsi gracze prześmiewczo nazywają tą produkcję Drivecrapem i chociaż jestem daleki od aż tak negatywnych haseł, to trzeba przyznać, że Sony dało plamę w kwestii serwerów. Gracze otrzymali na premierę produkt niekompletny, a co gorsza treści, które były i po części jeszcze są niedostępne stanowią kluczowy trzon i ideę rozgrywki. „Co z wersją Playstation Plus?” – zapytacie. Niestety, nieprędko poznamy odpowiedź. Oczywiście wypuszczenie takiej wersji gry tylko pogorszy sytuację trybu sieciowego. Szkoda, że tak dobry tytuł dopadły takie problemy, bo wpłynie to niekorzystnie zarówno na sprzedaż, jak i na wizerunek całej platformy Playstation 4. Pomimo wszystkich przeciwności, jest to tytuł godny polecenia, szczególnie koneserom bardziej zręcznościowego podejścia do wyścigów.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej