Podczas grania w Far Cry 4 ciągle powtarzałem sobie jedno zdanie: „To najlepsza część serii”. Tak w kilku słowach można streścić szaloną wycieczkę do Kyratu. Nie jest to jednak zasługa nowych, rewolucyjnych rozwiązań. Wynika to raczej z tego, że dzieło Ubisoftu to najbardziej kompletna i dopieszczona formuła rozgrywki, która swoimi korzeniami sięga gry Far Cry 2 i roku 2008. To właśnie wtedy gra zaliczyła przeskok do dzikiego, otwartego świata, w którym mogliśmy poszybować na lotni, podpalić afrykańskie stepy czy walczyć o posterunki z bojówkarzami. Cztery lata później dostaliśmy Far Cry 3, które gorące stepy zastąpiło wilgotną i duszną dżunglą. Ponadto usunięto rzeczy irytujące w poprzedniej części oraz dodano tonę nowości – zaowocowało to jednym z najlepszych shooterów 2012 roku. Far Cry 4 zrobił to samo – większość elementów, które irytowały w części trzeciej zostało usuniętych, a ich miejsce zajęły liczne usprawnienia i nowości. I mimo że gra nie ustrzegła się niektórych charakterystycznych dla serii wad, to ponownie mamy do czynienia z kandydatem na strzelankę roku.

Far Cry® 4_Kyrat

Główny bohater Far Cry 4 to Ajay Ghale – wychowany w Stanach Zjednoczonych chłopak Kyrackiego pochodzenia. Poznajemy go na przejściu granicznym rodzinnego kraju, do którego przyjechał, aby wypełnić ostatnią wolę matki i zabrać jej prochy „z powrotem do Lakshmany”. Oczywiście nie wszystko idzie tak, jak powinno i zwykła kontrola paszportów przeradza się w strzelaninę. Kiedy sytuacja wydaje się beznadziejna, na scenę wkracza Pagan Min – król Kyratu. Przeprasza on bohatera za zamieszanie, zabijając żołnierzy za nie odpowiedzialnych, i zabiera do swojego pałacu. Widząc psychopatyczne skłonności gospodarza, bohater nie planuje tam dłuższego pobytu i wraz z pomocą rebeliantów ze Złotego Szlaku ucieka ze wspomnianego pałacu. Po wszystkim dowiadujemy się, że Ajay to syn przywódcy i założyciela Złotego Szlaku, więc decyduje się on rzucić w wir walki o wolność Kyratu i jego ludzi, przy okazji odkrywając w sobie wojownika. Brzmi znajomo? Niestety, fabuła to kalka z poprzedniej części. Ot, kolejna opowiastka o chłopaku, który odkrywa w sobie zew bojownika i prowadzi uciskany lud ku zwycięstwu. Tak samo jak w trójce brakuje tutaj dobrze napisanych postaci. Weźmy głównego bohatera: motywacja, która popycha go do zabijania setek żołnierzy, to „dobro ludzi”, natomiast jego rola w fabule ogranicza się do wykonywania wydawanych mu poleceń, które otrzymuje od jednego z dwóch przywódców ruchu oporu – Amity lub Sabala. Jednak tak jak główny bohater, również ich dwójka jest nudna, natomiast w całej grze pojawiają się zaledwie kilka razy. Co prawda twórcy próbują ratować sytuację i wprowadzają pomiędzy nimi konflikt, lecz wydaje się on dodany na siłę. Słabo, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że cały wątek Złotego Szlaku kręci się właśnie wokół nich. Miłą niespodzianką okazał się dla mnie występ Willisa, agenta CIA, który pojawił się również w Far Cry 3. A może w takim razie czarne charaktery wypadają lepiej? I tak, i nie. Tutaj po raz kolejny dostajemy grupkę bezpłciowych postaci, które można określić słowami: psychopatyczny, zły, nikczemny. Błyszczy natomiast, grany przez Troya Bakera, Pagan Min. Główny antagonista to zdecydowanie najciekawsza i najlepiej zagrana postać, którą spotkamy podczas gry. Przez większość czasu jest niesamowicie „wyluzowany” i zrelaksowany, lecz kiedy wpada w szał potrafi zabić własnego żołnierza za niesubordynację. Ten dysonans wprowadza bardzo silny element niepokoju w scenach z jego udziałem. Jeśli dodamy do tego małe rzeczy, takie jak szalone poczucie stylu, przesadna dbałość o urodę czy fakt, że jest on wielkim smakoszem, maluje się nam idealny czarny charakter. A to nie wszystkie asy, jakie chowa w rękawach swojego różowego garnituru. Jedyną wadą jest to, że jest go w grze bardzo mało. Mimo to, scenariuszowi brakuje mocnych momentów (poza jednym, którego nie będę zdradzał), które są w stanie zaangażować gracza w konflikt. Twórcy starają się coś w tej materii zrobić i nieśmiało poruszają temat zderzenia tradycyjnych wartości z nowoczesnym podejściem do prowadzenia państwa, ale robią to po łebkach. Wszystko to sprawia, że fabuła majaczy gdzieś w tle, ale nie jest na tyle ciekawa, żeby przyciągnąć grającego na dłużej. Szczególnie, że sama rozgrywka wypada o wiele lepiej.

Far Cry® 4_shed

Ta nie zmieniła się drastycznie w stosunku do Far Cry 3, ale nie taki był cel. Zamiast wymyślać koło na nowo, twórcy poszli bezpieczniejszą drogą i zaimplementowali ten sam model rozgrywki. Dzięki temu osoby grające wcześniej w „trójkę” poczują się tutaj jak w domu. Wyzwalanie strażnic, odblokowywanie sygnału radiowego, zadania z polowaniem, zabójstwa na zlecenie, crafting, wytwarzanie mikstur – wszystko to powraca w części czwartej, lecz w nieco usprawnionej formie. Tak jak poprzednio otrzymujemy do eksploracji duży, otwarty świat, który odkrywamy wraz z postępami w misjach fabularnych. Te jednak oferują zestaw znanych już sztuczek. Przygotujcie się więc na to, że będziemy strzelali do ludzi ubranych na czerwono, przeżyjemy kilka narkotycznych wizji, weźmiemy udział w obronie świątyni i zwiedzimy mroźne szczyty Himalajów. Tym razem jednak gracz stanie przed wyborem poparcia jednego z przywódców Złotego Szlaku, Amity lub Sabala. To, po której stronie się opowiemy, będzie miało wpływ na przebieg fabuły, ale również na to, jakie misje wykonamy. Dla przykładu: Amita chce zabezpieczyć dane wywiadowcze poświęcając przy tym ludzi, natomiast Sabal wyżej stawia życie swoich żołnierzy. Co prawda takie zabiegi pojawiały się już w innych produkcjach, ale wprowadzają one miłe urozmaicenie do liniowej fabuły.

Najbardziej w oczy rzucają się o wiele bardziej różnorodne zadania poboczne, które, ze względu na swoją powtarzalność, szybko się w Far Cry 3 nudziły. Far Cry 4 to naprawia, więc wyzwania myśliwskie polegają teraz na: polowaniu na zwierząt dla pokarmu, pomaganiu ludziom w odparciu ataku dzikiej zwierzyny, regulowaniu populacji drapieżników czy tropieniu i zabijaniu rzadkich okazów zwierząt w celu ulepszenia naszego ekwipunku. Misje z zabójstwami na zlecenie też zostały przebudowane. Pamiętając, jak uciążliwe było zabijanie każdego celu w Far Cry 3 nożem, z radością powitałem zadania oferujące bardziej zróżnicowane podejście do rozgrywki. Gra oczywiście wciąż oferuje zadania polegające na cichej likwidacji przeciwników, ale teraz możemy robić to dowolną, wyciszoną bronią, a usuwanie ciała jest dodatkowo punktowane. Otrzymamy również bardziej wymagające zadania, takie jak odbijanie zakładników z rąk armii królewskiej, czy likwidacja żołnierzy z góry narzuconą bronią. Z nowości warto wspomnieć o zadaniach dla wytwórni filmowej Kyrati Films, w których wyposażeni w kamerkę GoBro (tak, GoBro), wsiadamy w samochód lub inny środek transportu i suniemy przez punkty kontrolne, przy okazji eliminując strzelających do nas żołnierzy. Dodajmy do tego misje z eskortą ciężarówki czy rozbrajaniem bomb, a całość prezentuje się naprawdę zacnie.

Far Cry® 4_belltower

Ale Kyrat oferuje również wiele atrakcji podczas samego zwiedzania jego zakątków. Losowe zdarzenia stanowią bardzo ważny element rozgrywki i dostarczają masę rozrywki. Podczas eksploracji górzystej krainy natkniemy się na wrogie patrole, ciężko uzbrojone konwoje, ciężarówki przewożące cenny ładunek, grupki rebeliantów walczące z armią królewską, strażników eskortujących zakładników, kurierów przewożących dane wywiadowcze, zwykłych cywili, którzy kryją się gdzieś przed grupką dzików czy walczące ze sobą niedźwiedzie. Dookoła gracza ciągle dzieje się mnóstwo rzeczy dzięki czemu świat wydaje się bardziej autentyczny. Nie jest to wprawdzie poziom GTAV, ale nie tego oczekujemy, kupując Far Cry 4. Co ważne, tytuł serwuje wszystkie eventy w bardzo umiejętny sposób, więc rzadko zdarza się, że czujemy się przytłoczeni. Co nie znaczy, że jest idealnie. Kilka razy podczas gry zdarzyła się sytuacja, w której gra rzuciła we mnie wszystkim jednocześnie, więc w ciągu 5 minut zdążyłem: zabić kuriera, zniszczyć uzbrojony konwój, zabić drugiego kuriera, odeprzeć atak niedźwiedzia i pozbyć się oficera, którego auto popsuło się na drodze. Nie był to jednak zbyt uciążliwy problem.

Ubisoft nie zapomniał również o graczach lubiących znajdźki. W grze do zebrania mamy okultystyczne maski, listy z dziewiętnastowiecznej wyprawy, dzienniki, skrzynie ze skarbami, rośliny, przewodnik po Kyracie i wiele więcej. Czasami miałem nawet wrażenie, że tego wszystkiego jest aż za dużo. Dochodzi więc do sytuacji, w której na mapie widnieje pięć skrzyń, dwa plakaty, dziennik a dookoła ciała wrogów, które czekają na ograbienie. Po pewnym czasie moją jedyną reakcją na ogrom tych wszystkich przedmiotów było zwyczajne: „meh”. Wygląda to niemal, jakby twórcy krzyczeli: „Hej, patrzcie ile rzeczy upchnęliśmy na mapę! Zbierajcie je teraz”. Tym niemniej, wiele osób będzie się świetnie bawiło penetrując wszystkie zakamarki.

Oczywiście nie ma Far Cry’a bez odbijania strażnic i wież radiowych. Te drugie zostały w tej części zastąpione dzwonnicami, ale zasada jest taka sama. Droga na szczyt to przestrzenna zagadka logiczna rodem z platformówki 3D. Po dotarciu na samą górę przełączamy parę pstryczków, odkrywamy fragment mapy oraz otrzymujemy darmowe bronie. Miłym gestem w stronę osób, które nie lubiły tych platformowych elementów jest Brzęczyk – jednoosobowy helikopter, który pozwala wylądować na samej górze dzwonnicy i pominąć całe wspinaczkowe szaleństwo. Walki o strażnice doczekały się trochę większych zmian. Tak samo, jak w Far Cry 3, można zdecydować się ciche lub głośne podejście, lecz Far Cry 4 oferuje w tej materii o wiele więcej możliwości. Lubicie wchodzić bez pukania? Wjedźcie do posterunku na słoniu, prując przy tym z karabinu i obrzucając wrogów granatami. Wezwijcie wsparcie najemników i z dzięki ich osłonie ogniowej rozrywajcie ciężkozbrojnych żołnierzy dubeltówką. Coś poszło nie tak i królewska armia jest w drodze? Nic prostszego, granatnik stojący na przyczepie ciężarówki łatwo sobie z nimi poradzi. Wolicie bardziej skradankowe podejście? Oznaczenie wrogów, zwabienie niedźwiedzia przynętą i ustrzeliwanie głów spanikowanych żołdaków też wchodzi w grę. Jesteście purystami i nie lubicie alarmów? Pomogą Wam w tym kusza, łuk, broń z tłumikiem oraz wysłużony nóż. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na plan jest uformowanie terenu. Jeśli posterunek znajduje się w bardziej górzystej części Kyratu, warto wykorzystać pobliskie wzniesienia i snajperką strącać przeciwników. Nasz cel znajduje się na wzniesieniu? Warto wykorzystać pobliskie pole opium aby przemknąć niezauważonym do obozu wroga. Możliwości jest naprawdę sporo. Jednak prawdziwe wyzwanie to fortece. To silnie uzbrojone i ufortyfikowane strażnice, które należą do czterech głównych antagonistów. Są one znacznie bardziej rozbudowane i samo przedarcie się do nich to wyzwanie, a kiedy uda się do środka dostać, czeka nas ciężka przeprawa.

Far Cry® 4_landscape

Na osobny akapit zasługuje również Arena, która odblokowuje się mniej więcej w połowie fabuły. Jest to miła odskocznia od zadań fabularnych czy ciągłej walki o kontrolę nad mapą. To wariacja klasycznego trybu hordy, gdzie mierzymy się z coraz silniejszymi falami przeciwników oraz zwierząt czy wyzwania, które polegają na przeżyciu pięciu fal z jedną bronią. Co ciekawe, również gracze mogą tworzyć swoje własne areny, dzięki czemu zawsze jest do czego wracać.

Arsenał, który gra oddaje w ręce gracza jest dość pokaźny. Każdy znajdzie coś dla siebie: pistolety, pistolety maszynowe, karabiny, snajperki, strzelby, granatniki, wyrzutnie rakiet, kusza, łuk -to wszystko, i wiele więcej, pozwala każdemu stworzyć zestaw skrojony pod własne potrzeby. Ja sporą część gry spędziłem z łukiem (który potem zastąpiłem kuszą), wyciszonym karabinkiem, karabinem snajperskim o dużej mocy oraz granatnikiem w roli broni bocznej. A warto się dobrze nad tym zastanowić, ponieważ jedynie broń boczna umożliwia strzelanie podczas jazdy. Odblokowuje się je wykonując zadania dla Longinusa, miejscowego handlarza bronią, oraz za postęp w grze. Same pukawki prezentują się świetnie i różnice pomiędzy poszczególnymi modelami są mocno wyczuwalne, więc w tej kwestii nie mam się do czego przyczepić.

Far Cry® 4_grenade launcher

Far Cry 4 usprawnił również system rozwoju postaci. Tym razem zdolności rozbito na dwie ścieżki – słonia oraz tygrysa. Dzięki temu interfejs staje się bardziej przejrzysty. Słoń to zdolności przetrwania. Tutaj bohater wydłuży pasek zdrowia, podszkoli się w handlu, nauczy się pierwszej pomocy czy wydłuży działanie mikstur. Tygrys reprezentuje zdolności ofensywne, które całkiem sprytnie poszerzają wachlarz zagrań z poprzedniej części o takie umiejętności, jak eliminacja z pojazdu. Niektóre dostępne są od razu, do niektórych dostęp trzeba uzyskać przechodząc konkretne misje.

Jeśli jakimś cudem znudzicie się grając w Far Cry 4, zawsze zostaje świetny tryb co-op. Tym razem developerzy zrezygnowali z dedykowanego trybu, który w Far Cry 3 nie był zbyt powalający. Zamiast tego drugi gracz może w każdym momencie dołączyć do świata hosta i pomóc w szczególnie trudnych zadaniach. Mimo moich obaw nawet multiplayer sprawdza się tutaj świetnie. Gracze wybierają jedną ze stron – Złoty Szlak lub Rakszasów – aby rywalizować ze sobą w trzech dostępnych trybach:

  • Strażnica – tryb polegający na przejmowaniu punktów kontrolnych,
  • Propaganda – tryb polegający na niszczeniu celów głoszących propagandę Pagana Mina,
  • Maska Demona – tryb najbardziej przypomina CTF, polega na odnoszeniu maski, która losowo pojawia się na mapie.

Wygląda to bardzo skromnie, lecz diabeł tkwi w charakterystyce obu frakcji. Rakszasowie korzystają bowiem z „mocy natury”, która pozwala im ujeżdżać słonie, przyzywać dzikie zwierzęta, stać się niewidzialnymi a nawet teleportować się. W zamian za to ich jedyną bronią jest łuk. Członkowie Złotego Szlaku walczą za to współczesną bronią, używają pojazdów oraz otrzymują możliwość kupowania power-upów. Ciekawym elementem jest również umieszczenie dzwonnicy na każdej mapie – strona, która jest w jej posiadaniu, widzi na mapie pozycje wroga. Przy takim multiplayerze największym problemem jest więc balans i, ku mojemu zaskoczeniu, został on tutaj zachowany. Żadna frakcja nie jest wyraźnym faworytem, a małe drużyny sprawiają, że rozgrywka jest wolna i nabiera nieco taktycznego wymiaru. Zdecydowanie warto poświęcić chwilę czasu na tryb wieloosobowy.

Far Cry® 4_knife kill

Far Cry 4 korzeniami wciąż siedzi w poprzedniej generacji, w końcu gra została wydana również na PlayStation 3 i Xboxa 360. Mimo to Ubisoft był w stanie stworzyć prześliczny świat, który zachwyca swoimi detalami oraz różnorodnością. Małe rzeczy takie, jak płatki śniegu pojawiające się przy dużych wysokościach, liście spadające z drzew podczas polowania czy gatunki roślin różniące się w zależności od rejonu oraz górskie krajobrazy tworzą niesamowicie piękne widoki. Jeśli miałbym określić Kyrat jednym słowem, powiedziałbym: „różnorodność”. Testowana przeze mnie wersja na PlayStation 4 działała w 1080p i 30 klatkach na sekundkę ze sporadycznymi tylko spadkami. Z górskimi widokami świetnie komponuje się muzyka dobiegająca naszych uszu. Podczas zwiedzania Kyratu przygrywa nam spokojna i relaksująca melodia, przy skradaniu usłyszymy budujące napięcie utwory, a wymiana ognia również okraszona jest stosownym soundtrackiem. Jeśli miałbym na coś narzekać, to byłyby to teksty żołnierzy. Powtórzone po raz dwudziesty: „Dziękuje za pomoc, myślałem, że tu umrę” potrafi brutalnie przypomnieć, że to tylko gra.

Mógłbym powiedzieć o Far Cry 4 jeszcze wiele. O tym, że system polowania stał się bardziej wymagający i nagradza cierpliwych graczy. O tym, że wytwarzanie mikstur nie wymaga już przebijania się przez menusy za każdym razem. O tym, że na graczy czeka seria zadań w mitycznej krainie Shangri La. Ale lepiej będzie, jeśli sprawdzicie grę sami. Dla mnie Far Cry 4 okazał się czarnym koniem tego roku. Nie czekałem na ten tytuł w ogóle i spodziewałem się powtórki z poprzedniej części. Okazało się jednak, że dostałem (moim zdaniem) najlepszego shootera roku, który oprócz mistrzowskiego trybu dla pojedynczego gracza wyposażony jest również w mocny co-op i zaskakująco dobry multiplayer. Zdecydowanie warto posiadać ten tytuł w swojej kolekcji.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!