Mogłoby się wydawać, że ideologia genderyzmu ze szczególnym uwzględnieniem transgenderyzmu jest jednym z nowszych problemów występujących w XXI wieku. Nic jednak mylnego, bo tak jak homoseksualizm, transseksualizm nie jest niczym nowym. Uświadamia nam to najnowszy film Toma Hoopera, który opowiada o pejzażyście Einarze Wegeneru (Eddie Redmayne) i jego żonie, portrecistce Gerdy (Alicia Vikander), która przez chwilową nieobecność swojej najnowszej modelki, wykorzystuje swojego męża w kontynuowaniu pracy nad nowym dziełem. Mężczyzna szybko odkrywa, że jest kimś w zupełnie innym, a ciało w którym dotychczas żył, nie należy do niego. Początkowo Einar i Gerda traktują przebieranki i przemiany Einara w Lily jako zabawę, jednakże ta szybko przeradza się w coś poważniejszego. Einar coraz mniej przypomina wcześniejszego siebie i powoli staje się kobietą. Cierpi na tym małżeństwo Wegenerów. Gerda wyrzuca sobie, że to przez nią mąż odkrył w sobie kobietę. Einar w końcu decyduje się na ryzykowną i pierwszą na świecie operację zmiany płci.

W „Dziewczynie z portretu” Einar przez przypadek odnajduje w sobie dawno ukrywaną kobietę, która była w nim od zawsze, zresztą świadczy o tym pewne zdarzenie z dzieciństwa. Przez tyle lat żył jednak u boku żony, odnosząc sukcesy w malowaniu docenianych przez innych artystów pejzaży. Gerda próbuje dorównać w pracy mężowi, ale portrety anonimowych ludzi nie cieszą się aż takim uznaniem. Mimo wszystko w tym związku to Gerda jest tą osobą, która nosi przysłowiowe spodnie. Jest pewna siebie, walczy o swoje marzenia, a przy tym stara się zajść w ciąże i stworzyć prawdziwą rodzinę. Einar od początku jest nieśmiałym introwertykiem, czującym się najlepiej w towarzystwie żony i najbliższych znajomych.

1

Gerda namawia Einara do stania się Lily w momencie, kiedy ten odmawia pójścia na przyjęcie, bo jak sam uważa, wymaga to od niego wymuszonego aktorstwa a on nie czuje się z tym swobodnie. Paradoksalnie gdy Lily po raz pierwszy wychodzi do świata, musi grać aby przetrwać w miejscu pełnym mężczyzn zaintrygowanych nietypową urodą tajemniczej dziewczyny. Dla Gerdy Lily to niewinna zabawa, przyjaciółka na chwilę, która skończy się w momencie powrotu do domu pary małżonków. Einar w skórze kobiety eksperymentuje, sprawdzając jak daleko może się posunąć w byciu osobą odmiennej płci niż dotychczas.

Z czasem państwo Wegenerów musi jakoś zacząć radzić sobie z faktem, że Einar przestaje istnieć, a na jego miejscu powstaje Lily. „Dziewczyna z portretu” wiarygodnie prezentuje nam tę przemianę, pełną wątpliwości, strachu, ale i konsekwencji w dążeniu do poznaniu siebie samego i uwolnienia się od niechcianej skorupy. Gerda nie czuje się komfortowo żyjąc z Lily, wierząc że to przez nią mąż stał się kobietą. Żyjąca wiecznie w cieniu Einara, Gerda zaczyna odnosić sukces w sferze zawodowej, ale kosztem utraty własnego męża, co w konsekwencji prowadzi do zakończenia małżeństwa. Dla obojga sytuacja nie jest komfortowa. Dla Lily życie w ciele mężczyzny jest niezgodne z jego naturą, Gerda jednak potrzebuje wsparcia męża. Szczerze go kocha i pomimo wątpliwości czy życie z Lily ma sens, staje się jej najlepszą przyjaciółką, wspierającą przemianę w kobietę w każdej, nawet najtrudniejszej chwili.

12

Szkoda, że zdecydowano się zmarginalizować wątek samej operacji, który mógłby stać się instrumentem do gry na emocjach widzów. Z jednej strony to ogromna zaleta filmu, że nie popada w skrajne emocje i twórcy nie próbują sprzedać nam taniego i łzawego dramatu. Nie licząc końcowej sceny, która niestety stała się eskalacją emocji nagromadzonych przez bohaterów i za pomocą prostackich środków cała emocjonalność uchodzi jak powietrze. Można również zarzucać „Dziewczynie z portretu”, że w ogóle nie zarysowuje kontekstu historyczno-społecznego, który mógłby wnieść dodatkową głębie do problemu Einara i Gerdy.

Eddie Redmayne zalicza kolejną wielką rolę w swojej filmografii. Po ubiegłorocznym Oscarze za rolę Stephena Hawkinga w „Teorii wszystkiego”, znów ma szansę sięgnąć po najważniejszą filmową statuetkę. Nie była to łatwa rola, szczególnie pod względem psychicznym, bo wymagała od aktora obnażenia się nie tylko jako mężczyzna, ale również jako kobieta. Brytyjczyk doskonale zachowuje kontrast między nieobecnym i niepewnym Einarem, a rozkwitającą z każdą kolejną scenę Lily. Nie byłby tak perfekcyjny i wiarygodny jako Lily, gdyby nie dziewczęca i delikatna uroda aktora, który z odpowiednią charakteryzacją rzeczywiście przypomina kobietę. Partnerująca mu Alicia Vikander nie pozostaje w tyle i prezentuje cały swój aktorski repertuar, ani razu nie grając fałszem, pomimo równie trudnej i wymagającej roli. Aktorka wyśmienicie sprawdza się zarówno jako wierna żona Einara, jak i najlepsza przyjaciółka Lily.

4

„Dziewczyna z portretu” nie byłaby tak dobrym filmem, gdyby nie świetne zdjęcia Danny’ego Cohena. Einar malował pejzaże, Gerda portrety, a Cohen obiektywem kamery maluje doskonały obraz przedwojennej Kopenhagi. Także scenografia i kostiumy zasługują na brawa, dopełniające obraz całości. Jedynie Tom Hooper nieco odbiega od tego, do czego nas przyzwyczaił swoimi ostatnimi filmami. W „Dziewczynie z portretu” czuć ciężką rękę twórcy „Jak zostać królem” i „Les Miserables Nędznicy”. Gdy w tamtych filmach surowa i bezkompromisowa reżyseria była wskazana, tak tym razem niepotrzebne dodaje ciężaru opowiadanej historii.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej