Przez ostatnie lata synonimem katastrofy stała się apokalipsa zombie. Obojętnie kto kogo zaatakował i jaka broń została użyta, zawsze kończyło się to całymi tabunami chodzących trupów. Craig Zobel („Siła perswazji”) zerwał natomiast z tym panującym trendem i wykorzystał postnuklearny świat do opowiedzenia historii o miłości. Bynajmniej nie między człowiekiem a zombie, bo jedynym zagrożeniem tegoż świata, oprócz napromieniowanego pyłu, jest drugi człowiek.

Ann (Margot Robbie) żyje samotnie na farmie pośród gór. Dzięki brakowi kontaktu z innymi ludźmi, a także życiu w odosobnionym miejscu, udało jej się bezpiecznie przetrwać. W pobliskich lasach znajduje pożywienie, polując na okoliczne zwierzęta. Pewnego razu na swojej drodze spotyka Loomisa (Chiwetel Ejiofor) kąpiącego się w skażonym wodospadzie. Dziewczyna ratuje nieznajomego przed śmiercią. Po wyzdrowieniu Loomis zaczyna pomagać Ann w prowadzeniu gospodarstwa. Wpada na pomysł zbudowania koła wodnego, które napędzane wodą z wodospadu, dałoby elektryczność. W międzyczasie mężczyzna zaczyna zakochiwać się w dziewczynie.

2

Reżyser nie wyjaśnia genezy powstania wykreowanego przez siebie świata. Z pozoru miejsce w którym żyje Ann, wydaje się wyjęte wprost z obrazka. Codziennością nie jest ciągłe drżenie o kolejny dzień czy nieustająca walka z groźnym przeciwnikiem, czy to w postaci zombie, czy nawet dzikich zwierząt. Jedyne co zagraża bohaterom, to inni przedstawiciele gatunku homo sapiens. I nie mam tu na myśli zagrożenia ze strony grup, jak ma to notorycznie miejsce chociażby w „The Walking Dead”, ale pojedyncze jednostki, błąkające się po świecie w poszukiwaniu obiecanego przed laty edenu.

„Z for Zachariah” jest kameralnym filmem, w którym brak walki o przetrwanie, trzymających w napięciu momentów czy nawet popisu sztuki charakteryzatorskiej (znów piję do tematyki zombie). Reżyser prostymi środkami tworzy historię wyłącznie o miłości, która w takim świecie nie ma prawa przetrwać. Dlatego też gdy pojawia się Caleb (Chris Pine) od razu wiemy, że skomplikuje to stosunki między Ann a Loomisem, tym bardziej, że dziewczyna zdaje się nie do końca rozumieć pojęcie miłości. Gdy dodamy do tego, że dziewczyna ma szesnaście lat, Lommis jako dorosły mężczyzna musi przeżyć moralne i emocjonalne rozterki. Ale czy w postapokaliptycznym świecie nadal obowiązują stare reguły?

1

Margot Robbie dała poznać się jako aktorka, która przede wszystkim ma ładne wyglądać na ekranie. Gdy w „Wilku z Wall Street” dodała do swojej postaci wiele kolorytu i była idealnym dopełnieniem dla Leonardo DiCaprio, tak w „Focus” u boku Willa Smitha była jedynie famme fatale bez odrobiny osobowości. Australijka najwyraźniej nie chce być zaszufladkowana w rolach jedynie ze względu na swoją urodę. Dlatego też jej Ann, choć urodziwa, ma w sobie w tym filmie coś chłopięcego, aseksualnego. W końcu szesnastolatka w takim świecie ma inne zmartwienia niż to by ładnie wyglądać i pachnieć. Nie wygląda na to, by rola w „Z for Zachariah” była dla niej zbyt wymagająca (jak i dla reszty z pozostałej dwójki aktorów, którzy również dobrze się spisali, pomimo scenariuszowych wad), więc cieszy to, że Robbie odnajduje się również odgrywając takie postacie.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!