W głównej kategorii oscarowych nominacji widać wyraźny podział na filmy efektywne fabularnie, efekciarskie formy oraz dramaty obyczajowe. Najnowszy film Lenny’ego Abrahamsona, którego możecie kojarzyć z artystycznego „Franka”, trzeba zaliczyć do tej ostatniej kategorii. Ta wydaje się stać na straconej pozycji, bo jak tu konkurować z rewelacyjną realizatorsko „Zjawą” czy trzymającym w napięciu „Spotlight”? Pomimo tego „Pokój” może być czarnym koniem 88. gali rozdania Oscarów.

Jack (Jacob Tremblay) mieszka wraz z matką Joy (Brie Larson) w niewielkim pokoju. Chłopiec właśnie obchodzi swoje piąte urodziny, kiedy dowiaduje się, że świat jest większy niż pomieszczenie w którym jest zamknięty, a kolorowe obrazki z telewizji, to nie kosmici ani inne światy, tylko rzeczywistość. Raz w tygodniu Joy odwiedza Stary Nick (Sean Bridgers), dostarczając im wyżywienie i potrzebne rzeczy. Kobieta ma już dosyć bezczynnego siedzenia w celi jaką jest pokój i wprowadza w życie plan, w którym wmawia Staremu Nickowi, że chłopiec zmarł po ciężkiej chorobie. Pięciolatek musi zmierzyć się z nową rzeczywistością i odnaleźć kogoś, kto pomoże mu uwolnić jego matkę z pokoju.

1

Dla Jacka pokój jest całym światem. Urodził się w nim i wychowywał, spędzając każdą chwilę z matką. Od urodzenia wmawiano mu, że nic po za tym pokojem nie istnieje, a programy telewizyjne nie są prawdziwe. Codzienna rutyna przerywana była cotygodniowymi nocnymi wizytami Starego Nicka, którego chłopiec miał za czarodzieja. Nie miał kontaktów z innymi ludźmi, a przez jedyne okno w pokoju przez które przebijało się światło, mógł zobaczyć kawałek nieba. Z drugiej strony mamy Joy, dziewczynę porwaną i więzioną przez wiele lat. Zna ona świat poza pokojem, ale dla dobra syna musi o nim zapomnieć. Nie chce, aby Stary Nick miał cokolwiek wspólnego z Jackiem, dlatego w noc odwiedzin mężczyzny, zamyka chłopca w szafie. Wcześniejsze próby wydostania się z więzienia były nieudane, więc obmyśla plan, w którym główną rolę odegra jej syn.

Nie będzie wielkim spoilerem napisanie, że Jack i Joy w końcu wydostają się z pokoju. Chłopiec od samego początku jest przerażony, ale i zafascynowany światem. Pomimo pięciu lat, jest bardzo inteligentnym i bystrym dzieckiem, wręcz zbyt poważnym i dojrzałym jak na swój wiek, ale konwencja filmu pozwala uwierzyć, że trudne dzieciństwo chłopca wymogło na nim szybszy rozwój emocjonalny. Jackowi ciężko zaaklimatyzować się w nowym miejscu, a obiecany dom z hamakiem i kochający dziadkowie zawodzą oczekiwania chłopca. Dla pięciolatka wydostanie się z zamkniętego pomieszczenia oznacza narodzenie się na nowo, musi nauczyć się żyć od nowa i stwarzać wrażenie normalnego, zdrowego chłopca, któremu wieloletnia niewola nie pozostawiła aż takiej traumy. Pomimo tego, chłopiec tęskni za pokojem, który z dnia na dzień staje się coraz bardziej wyidealizowanym miejscem w jego pamięci, pełnym miłości i pozornego bezpieczeństwa.

2

Historię „Pokoju” poznajemy oczami dziecka i taka konwencja sprawdza się znakomicie, zdejmując z filmu ciężar tematu i ogromny ładunek emocjonalny. Gdyby nie ten zabieg, najprawdopodobniej film byłby zbyt łzawy i czułostkowy, a przez to nieznośny w swoim przesłaniu. Historia podzielona jest na dwie części, gdzie w pierwszej poznajemy bohaterów oraz mikroświat w którym żyją. Druga zaś to próba zmierzenia się z rzeczywistością, którego kilkulatek wcześniej nie znał, poznając zalety życia na wolności. Traci na tym niestety postać Joy, o której powoli dowiadujemy się kolejnych faktów z jej dawnego życia, ale w drugiej części traci na tym szczególnie jej rys psychologiczny. Zabrakło kilku scen, w których budowano by jej postać pod kątem odzyskania wolności i radzenia sobie z przeszłością.

Twórcom można zarzucić urwany wątek ojca dziewczyny, który nagle znika z ekranu po tym, gdy dochodzi między nim a Joy do spięcia. Nie do końca potrzebny był również wątek medialny, dzięki któremu co prawda poznajemy telewizyjną relację z tej drugiej strony, ale jest on szczątkowy i mało wykorzystany (co z drugiej strony cieszy, bo inaczej dostalibyśmy kalkę z „Zaginionej dziewczyny”). Lenny Abrahamson wychodzi za to obronną ręką z trzymającej w napięciu sceny ucieczki chłopca.

3

„Pokój” nie byłby tak dobrym filmem, gdyby nie perfekcyjny Jacob Tremblay. Kradnie on uwagę widza przez cały film, z ogromną autentycznością grając swoją postać od początku do końca. Aktor pomimo młodego wieku idealnie potrafi spotęgować emocje z hipnotyzująca wręcz siłą. Naprawdę ciężko oderwać oczy od ekranu. I nie rozumiem, dlaczego Tremblay nie został nominowany do Oscara za najlepszą pierwszoplanową rolę męską. Mogę jedynie domyślać się, że gdyby otrzymał nominację, Akademicy musieliby wręczyć mu statuetkę, co oznaczałoby, że DiCaprio przegrałby z dziewięciolatkiem. Po takim ciosie już pewnie nigdy nie zawitałby na żadną oscarową galę.

Na szczęście szansę na statuetkę ma Brie Larson, która nie zawodzi w żadnym momencie, a jej rola do najłatwiejszych nie należała. Aktorka świetnie wyraża emocje na ekranie, tworząc rewelacyjny duet z filmowym synem.

4

„Pokój” to jeden z tych nielicznych filmów, które zostały nakręcone aby opowiedzieć trudną i wymagającą historię, nie zaś żeby zdobyć jak najwięcej nagród. Świetny scenariusz, doskonała reżyseria i rewelacyjne główne role. Do tego film zakończony został w odpowiednim momencie. Każda inna końcówka mogłaby być zbyt ckliwa. Choć to temat, który można byłoby ciągnąć w nieskończoność, burząc tempo akcji i przenosząc wydarzenia w przyszłość, twórcy kończą w najlepszym momencie, a całą resztę widz musi dopowiedzieć sobie sam.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej