Nawet największą tęsknotę jest w stanie ukoić szczęśliwy powrót. Uli z filmu Powrót Magdaleny Łazarkiewicz nie czeka jednak happy end. Widząc domowe piekło dziewczyny można się tylko zastanawiać, o ile bardziej bolesne były wydarzenia z Niemiec.  

Powrót jest inspirowany prawdziwą historią 19-letniej dziewczyny, która szantażem i groźbami została zmuszona prostytucji za zachodnią granicą. Po dwóch latach udało jej się zbiec, jednak nie takiego przyjęcia spodziewała się we własnym domu. Magdalenie Łazarkiewicz udało się przekuć bolesną opowieść w narrację filmową własnego rodzaju.  

Nieme kino i powtórne cierpienie

Reżyserka wzięła na warsztat temat trudny i wielowarstwowy. Najczęściej filmowcy decydują się na ukazanie podobnych problemów poprzez obraz, a na ekranie dominuje cisza przeplatana chwilami wymownego płaczu. Przyznam szczerze, że takie zabiegi wywołują tylko moją irytację, bo ileż można oglądać produkcji, gdzie partie dialogowe mieszczą się na 3 stronach A4? Po pewnej ilości odhaczonych pozycji człowiek się w kinie zastanawia, czy ni przyszedł przypadkiem na niemy film. Wiem, że to tylko moje odczucia, są gusta i guściki, a o nich się nie dyskutuje. Ale idąc na seans obawiałam się kolejnych godzin spędzonych na oglądaniu tych samych smutnych min i scen, podkreślanych zdjęciami wyjątkowymi tak, jak każde inne. Na szczęście Powrót okazał się pozytywnym zaskoczeniem.  

film powrót, powrót, powrocie, dzieło powrót, produkcja powrót, Łazarkiewicz
prawa: Holly Pictures

W filmie Łazarkiewicz przedstawiono proces wtórnej wiktymizacji, który czasem dotyka osoby pokrzywdzone. Ktoś pada ofiarą cierpienia z rąk sprawcy, a później powtórnie doznaje krzywd ze strony najbliższego otoczenia – opisując w skrócie. Nie tak dawno głośno było o sprawie dziewczyny, która została zgwałcona przez kolegów, a następnie odrzucona przez środowisko. Sąsiedzi uważali, jakoby nastolatka “sama się prosiła”, ubierając krótkie spódniczki. Brzmi strasznie? A jednak się zdarza. Powtórna wiktymizacja obejmuje szereg krzywdzących postaw środowiskowych, które nie ułatwiają cierpiącej osobie wyleczenia i powrotu do zwykłego, codziennego życia.  

Polska B w tle

Powrót ukazuje niezwykle bolesną historię w znanych ramach. Małomiasteczkowa mentalność, szarobura Polska B, w rękach różańce a na stole wódka. W ilu już produkcjach wykorzystano motyw polskości? Zdaje się, że w wielu – takich filmów jest na pęczki i nie trzeba specjalnie szukać, by zobaczyć na ekranie własną codzienność i bliskie sercu kamienice lub blokowiska z wielkiej płyty. Mogłoby się wydawać, że materia została już wyczerpana, przeżuta i wypluta przez polską kinematografię. A jednak Łazarkiewicz udało się nie znudzić widza, a co więcej – wbić w fotel.  

film powrót, powrót, powrocie, dzieło powrót, produkcja powrót, Łazarkiewicz
prawa: Holly Pictures

Reżyserka bowiem nie kładzie środka ciężkości na “polskość” i jej wymiary, lecz osadza historię w tym kontekście, dodając tylko smaku całej opowieści. Powrót nie sili się na oryginalność, bo nie próbuje wygrać w wyścigu na wierniejszy wzór typowej, polskiej rodziny. Wręcz przeciwnie – Łazarkiewicz stawia na problem, ubierając go tylko w małomiasteczkowe szaty, tak dobrze wszystkim znane. 

Wysokie loty i noty

Na plus warto zapisać również dobór obsady. Sandra Drzymalska idealnie wpasowała się w rolę Ulki, tworząc postać wiarygodną i przykuwającą wzrok. W każdej zbiorowej scenie wzrok automatycznie zwraca się ku Drzymalskiej, której pusty wzrok i smutek wprost wylewa się z ekranu. Ojciec (Mirosław Kropielnicki) jest równie mocny, choć momentami można odnieść wrażenie, że twórcy stracili pomysł, jak utrzymać postać w ryzach opowieści. Świetny występ małego Dawida Rostkowskiego zapisze się w pamięci każdego. To właśnie mały Karolek, brat Uli, jest jednym z nielicznych światełek w życiu skrzywdzonej dziewczyny. Niestety, najsłabszym punktem jest Agnieszka Warchulska, grająca matkę. Trudno zrozumieć motywacje jej działań, a to głównie dlatego, że jest cieniem stylu “filmów ciszy”, o których wspomniałam wyżej. Cóż, gdyby wszystko było pięknie to nie byłoby prawdziwie.  

Zdjęcia i muzyka są są w Powrocie na wysokim poziomie, choć po pewnym czasie ujęcia z góry zaczynają być nużące. Jednak wynagradzają to sceny statyczne, w piękny sposób ujmujące cierpienie głównej bohaterki. Powtórne ujęcia Urszuli w oknie są malutkim majstersztykiem.  Na podwórzu za każdym razem dzieje się coś innego, lecz na twarzy dziewczyny zawsze maluje się ten sam wyraz zamyślenia i oderwania. Dzięki tym scenom zaczynamy rozumieć, jak głęboko zraniona została Ula i jak wiele bólu znosi wewnątrz. 

film powrót, powrót, powrocie, dzieło powrót, produkcja powrót, Łazarkiewicz
prawa: Holly Pictures

 Powrót nie jest ani przegadany, ani niemy – Łazarkiewicz stworzyła dzieło wyważone, zachwycające prostotą ujęcia trudnego tematu. Polecam z całego serca i wierzę, że każdy, kto obejrzy film zastanowi się dwa razy, zanim skrytykuje kogoś za “zbyt krótką spódniczkę”. Gdybyśmy częściej oglądali takie produkcje, może rzadziej słyszelibyśmy o kobietach, które “same się prosiły o gwałt”. A tego życzę najmocniej wszystkim, których dotykają cierpienia, jakich nie sposób wyśnić w najgorszych koszmarach.  

 

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej